Istotą tej opowieści jest poszukiwanie miejsca, czasu, sposobu na trwanie przy ofiarach.

Wstań, nieszczęśliwa! Do góry kark, głowa!

Już tu nie Troja, już ty nie królowa!

Znieś los cierpliwie, co strasznie się zmienia!

Płyń z prądem! Wedle bogów płyń zrządzenia!

Na fal ścisk życia nie narażaj łodzi,

Płynąc po nieszczęść zesłanych powodzi!

Och! Och! Cóż łez mi z oczu nie wyciska?!

Nie mam już dzieci, małżonka, ogniska!

Och! Dumo przodków wzniosła na proch starta,

Jak marna, jak nic nie byłaś ty warta!

/Eurypides/

 

„Trojanki” to opowieść o momencie nieheroicznym, o trwającej zawsze chwili pomiędzy wielkimi, historycznymi narracjami, pomiędzy kataklizmem a kataklizmem. Istotą tej opowieści jest poszukiwanie miejsca, czasu, sposobu na trwanie przy ofiarach. Na lament. Skoro wszystko wskazuje na to, że historia wcale się nie skończyła i wciąż nieubłaganie toczy się, pozostaje tylko nieodwracanie wzroku. Współodczuwanie jako jedyny wspólny wszystkim obrzęd.

„Trojanki” dzieją się w czasie, w którym piękni i zbrojni bohaterowie „Iliady” zakończyli już swoje potyczki, w którym Odyseusz nie wsiadł jeszcze na statek, by rozpocząć swoją pełną przygód podróż. Ten czas należy do opłakujących kobiet – tylko one, Trojanki, ocalały ze zdobytego miasta. Tylko one widzą jego ostateczny upadek. Ich losy zależą od wrogów i kapryśnych bóstw, zależą od wszystkich, tylko nie od nich samych.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, ale kobieta – być może w sposób szczególny – nosi w sobie wojnę. Jej lament – skutecznie zagłuszany przez narracje o męstwie, przez kolejne newsy – zawsze towarzyszy śmierci. To ona staje przed wyzwaniem, czy i jak żyć dalej. Jej płacz rozlega się i zawsze i teraz: pod murami Troi, na wszystkich wojnach świata, nad brzegami Morza Śródziemnego, wszędzie gdzie wielka historia wyrzuca na brzeg kolejne trupy.

/Barbara Klicka/

 

 

Bilety w cenach

  • I Strefa: 50 PLN/ 30 PLN;
  • II Strefa: 40 PLN/ 30 PLN;
  • Grupy powyżej 15 osób 25 PLN (dotyczy Dużej Sceny oraz Malarni). Bilet dla opiekuna Grupy 5 PLN.

Wideo

Recenzje

Mimo ciężaru tematu i metryki dramatu Kamila Michalak i pozostałe realizatorki nie popadają w patos z jednej strony, a z drugiej w cynizm spowodowany zbytnim zdystansowaniem się do pierwotnego tekstu. Udaje im się uniknąć tych pułapek przez zachowanie balansu między poszczególnymi elementami - spektakularna scenografia zanurzona jest w zalanym czerwonym świtałem półmroku, elektroniczna muzyka Marty Śniady jest raczej nienarzucającą się ilustracją dźwiękową, tłem, choć nie mniej ważnym. Postacie mówią trudną frazą XIX-wiecznego tłumaczenia, ale spektakl trwa tylko godzinę, więc raczej nie mamy czasu się nią zmęczyć. (...) Wielka w tym też zasługa śpiewaczek i aktorek, a wśród nich świetnej Teresy Kwiatkowskiej jako Hekabe. Tekst antyczny, w dodatku traktujący o lamencie, rozpaczy i bólu, łatwo przerysować, popaść w nim w egzaltację. Teresa Kwiatkowska trzyma te wszystkie elementy na wodzy, mimo że widzowie nie mają ani przez chwilę wątpliwości co do tragizmu sytuacji, w której znalazła się jej postać. Kapitalna rola. (...) „Trojanki" to spektakl dopracowany, znakomicie zagrany i zaśpiewany; plastycznie i muzycznie wręcz hipnotyzujący.

Natalia Grudzień, kulturapoznan.pl,

Pokaz „Trojanek” - godzinnej miniatury na podstawie dramatu Eurypidesa - to opowieść o tym, dlaczego tej nowej wizji ojczyzny potrzebujemy. Spektakl uwodzi monumentalną scenografią i śpiewem chóru mieszkanek Troi, opłakujących swoich zmarłych, ofiary wieloletniej, wyniszczającej wojny, i drżących o własny los zwyciężonych i podbitych. Wraz z monologami Hekabe, Kassandry, Andromachy i Heleny są przestrogą przed tym, do czego prowadzi wojna i wielopokoleniowa wendeta. Nasiąknięta krwią ziemia rodzi nienawiść i pragnienie zemsty, wojna trwa, tylko zwycięzcy i zwyciężeni zamieniają się miejscami.

Aneta Kyzioł, „Polityka”,

„Trojanki” to przedstawienie niezwykle hermetyczne i bardzo szlachetne. Właściwie jest to oratorium powstałe na bazie „Trojanek” − statyczna opowieść o kobietach w czasie pomiędzy wojnami. Jak pisała Swietłana Aleksijewicz: „trauma wojenna pozostaje niezależnie od tego, czy gdzieś nieopodal rozlegają się wybuchy, czy panuje cisza”. Sytuacja wiecznego oczekiwania na rozejm lub wznowienie walk dotyka Andromachy (Marcela Stańko) czy Hekabe (Teresa Kwiatkowska). Wojna, jako immanentny stan wpisany w życie ludzkie, jest w przedstawieniu bardzo wyraźnie zaznaczona poprzez chór, który wyrasta z podłogi sceny Teatru Polskiego w Poznaniu. Myślę, że „Trojanki” nie mają szansy na ogromną widownię, ponieważ są one zarazem bardzo szlachetnym i bardzo trudnym widowiskiem. To jest przedstawienie, które nie zaleca się do publiczności jakimikolwiek modnymi sztuczkami.
Będę kibicował temu widowisku, dlatego że to nie jest spektakl jakiego możemy się spodziewać po tak zwanym młodym, nowym polskim teatrze.

Jacek Wakar, Polskie Radio w programie Wybieram Dwójkę,

Kiedy w teatrze pojawia się inscenizacja dramatu starożytnego, nie można pozostawać na jej kształt i sensy obojętnym. Może być ona albo szkolna i bez wyrazu, albo wstrząsająca i dająca do myślenia. "Trojanki" Kamili Michalak zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii.

Trudno jest mówić o antyku bez patosu. Przełożenie Eurypidesa na deski teatru tak, aby nie zniszczyć delikatnej struktury opisanych przez niego emocji, nie jest proste. Kamila Michalak nie zmienia antycznej formy. Nie musi unowocześniać języka, aby jej spektakl miał wyraz uniwersalny, a niesiony za nim przekaz był równie bolesny i symptomatyczny dla widza współczesnego, co dla starożytnych Greków.

Marianna Kaźmierczak, www.teatrdlawas.pl, 10 października 2016

To celna, znakomita, scenografia Karoliny Fandrejewskiej dopełnia całości teatralnego obrazu, powiedziałbym nawet, że wizji jaka się w tym obrazie zdaje ujawniać z mocą - przyznam się, że dla mnie - proroczą. W istocie niczego tu nie brakuje. Struktura rzeczywista świata jest w tym przedstawieniu do końca przedstawiona, i taka niewzruszona znajduje pełny wyraz dzięki scenografii w obrazie, który mamy przed sobą. Gdzie my na widowni, jak pasażerowie z tylnego siedzenia, mamy przed sobą na scenie ożebrowaną i zwężająca się cylindrycznie daleko w głąb sceny konstrukcję przedniego członu - tunelu. I tam daleko nieruchomy, zamykający ten tunel, i momentami lekko jakby pulsujący, mały okrąg ostrej, palącej czerwieni, co momentami zdaje się nawet pulsować. I jest tak, jakbyśmy, i tu na widowni, byli temu spotkaniu tam bardzo daleko - na pewno przeznaczeni, i nawet więcej, bo już tym jakoś dotknięci. Trudno tego nie odebrać jako ostatnie kończące dopowiedzenie Chóru, który może już zamilknąć - a my już wolno z teatru wychodzić; wcale jednak nie tacy pewni, że to dla nas definitywnie się skończyło.

Andrzej Górny, kulturalnikpoznanski.blogspot.com, 17 września 2016

"Trojanki" w Polskim to wysmakowany obraz plastyczno-muzyczny. (...) Kiedy podnosi się kurtyna, widok zapiera dech w piersi: widzimy wnętrze blaszanej czerwonej tuby. Hekabe i Kasandra leżą pod ścianą. Inne kobiety zawodzą męczliwym tonem. Widać tylko ich głowy. Scena pod względem plastycznym robi wielkie wrażenie. Podobnie muzyka, dojmująca, dochodząca do trzewi... Kobiety są świadome swojego losu, wiedzą, że nic nie mogą. Zostaje im tylko lament.

Stefan Drajewski, Polska Głos Wielkopolski nr 57, 9 marca 2016