z17727549V,Fasada-kamienicy-dochodowej-Teatru-Polskiego--kami

Jerzy Borwiński: Chciałbym powrotu kamienicy przed Teatrem Polskim

Jerzy Borwiński: Chciałbym powrotu kamienicy przed Teatrem Polskim

Jerzy Borwiński (mgr konserwator zabytków architektury, specjalista ds. badań architektonicznych, w latach 1995-2006 pracował w biurze miejskiego konserwatora zabytków)

Ostatnio o problemie otoczenia Teatru Polskiego w Poznaniu znowu się dużo mówi. Przyczyną tego jest kolejna propozycja zabudowy ul. 27 Grudnia.

Dyskusja na ten temat powodowana jest w dużym stopniu emocjami, bez poparcia rzetelnym rozpoznaniem historyczno-architektonicznym. Zgadzam się, że projekt nie musi ściśle nawiązywać i odtwarzać przedwojenną linię zabudowy, ale nie mogę się zgodzić z postawionym warunkiem: „budynek teatru nie może być zasłonięty”. Wręcz przeciwnie! Gmach ten jest zaprojektowany dla przestrzeni zamkniętej z wewnętrznym dziedzińcem, będącym jednocześnie drugim, otwartym foyer teatru. Nie wynikało to, podkreślam, z ograniczeń nakładanych przez niemieckiego zaborcę, lecz ze splotu szeregu czynników ekonomicznych.

Gdyby hrabina Laura Czapska zgodziła się sprzedać swoją parcelę, Teatr Polski wyglądałby dziś zupełnie inaczej.

To mógł być inny teatr

Posiadłość z domem i ogrodem przy ul. Królewskiej 5 (dziś ul. Libelta) – na której miał stanąć polski teatr w Poznaniu, podarował w 1870 r. właściciel ziemski Bolesław Potocki z Będlewa. W kwietniu następnego roku uhonorowano jego gest – nowo powstała spółka, która miała zająć się budową gmachu, przyjęła nazwę Spółka Akcyjna Teatr Polski w Ogrodzie Potockiego. Jednak teren odstąpiony przez Potockiego, zdaniem Rady Nadzorczej Spółki, nie był odpowiedni dla teatru. Leżał zbyt daleko od miasta i nie miał domu czynszowego, który zapewniłby teatrowi dochody. Rada Nadzorcza sprzedała parcelę i zajęła się wyborem innego miejsca. Zwróciła się do hrabiny Laury Czapskiej z ofertą kupna ogrodu w okolicy dzisiejszej ul. Kantaka, lecz ta odmówiła. Teren ten znakomicie nadawał się do lokalizacji monumentalnego budynku. Jest pewne, że gdyby transakcja się powiodła, powstałby projekt zupełnie innego, wolno stojącego gmachu teatralnego. W 1871 r. kupiono grunt przy ul. Berlińskiej 31 (później nr 17, obecnie 27 Grudnia) od radcy miejskiego i budowniczego Stanisława Hebanowskiego.

Sam Hebanowski działkę tę odkupił od rodziny kupieckiej Roberta i Berty Aschów. W tym czasie stał tam jednopiętrowy murowany budynek frontowy z wysokim dachem i trzy budynki gospodarcze.

Kamienica dochodowa

Na podstawie materiałów archiwalnych możemy dziś odtworzyć dawny wygląd zabudowy północnej pierzei ul. 27 Grudnia, za którą stanął teatr. W I poł. XIX w. wzdłuż całej pierzei stanęły jednopiętrowe budynki z wysokimi dwuspadowymi dachami. Miało to decydujący wpływ na usytuowanie teatru. Hebanowski, projektując gmach, dostosował się do zastanej sytuacji.

W latach 70. XIX w. gmachy teatrów były często lokalizowane w najlepszych punktach widokowych. Jako obiekty wolno stojące posiadały bryłę i formę, która podkreślała ich funkcję. Zakupiona posesja uniemożliwiała jednak taką lokalizację Teatru Polskiego. Budowla wzniesiona w pierzei ulicy musiałaby stanąć w zwartym szeregu zabudowy. Natomiast stojący tu dom mógł utrzymać teatr. Już w połowie 1872 r. spółka teatralna z administracji budynku uzyskała 449 talarów.

Projekty Hebanowskiego wykonane w 1871 r. stanowiły bardzo udaną próbę rozwiązania tego zadania. Zaaprobował je sam Gottfried Semper, twórca słynnych teatrów w Dreźnie i w Wiedniu.

Teatr bielutki i świeży z obszernym dziedzińcem

W maju 1872 r. rozebrano dwa budynki na tyłach posesji, pozostawiono zaś budynek frontowy. Z początkiem kwietnia 1873 r. przystąpiono do kopania fundamentów. Półtora roku później gmach stanął pod dachem. 21 czerwca 1875 r. uroczyście otwarto teatr. Najobszerniejszy opis budynku dał „Kurier Polski”: „…wdzięcznie się oku widza z zewnątrz przedstawia. Bielutki i świeży, z dość obszernym dziedzińcem od strony ul. Berlińskiej…”, „… oświetlony z przodu trójramiennym kandelabrem i rzędem gazowych latarni…”

W 1890 r. dokupiono grunt przy ul. Berlińskiej 17, graniczący od zachodu z teatrem. Na tej parceli, a także na sąsiadującej z nią działce, gdzie wzniesiono teatr, miał stanąć budynek, który przynosiłby scenie większe dochody.

W grudniu 1890 r. rozpisano konkurs na projekt dwóch frontowych kamienic przed Teatrem Polskim. W komisji konkursowej znalazł się znany i ceniony architekt Zygmunt Gorgolewski. Projekty nie znalazły jednak uznania w zarządzie. Wówczas zadania podjął się Gorgolewski, stosując się do życzeń komisji (wymagała ona m.in. dużych okien wystawowych). Zaprojektował dwie duże trzypiętrowe kamienice, tworzące jednolitą kompozycję. Monumentalny efekt dawała fasada głównego budynku przed teatrem z przejazdami na jego dziedziniec. Kamienicę wybudowaną na miejscu rozebranego w tym czasie domu frontowego przeznaczono na hotel Viktoria. Jego właścicielem był Bogumił Bieczyński, jednocześnie dyrektor administracyjny Teatru Polskiego. Na parterze mieściła się kawiarnia „Kaffe International”, a później „Kaffe KWK”. W kamienicy miały swe siedziby firmy o ugruntowanej poznańskiej tradycji. Edmund Mende prowadził tu Aptekę „27 Grudnia”. Mieściła się tu cukiernia „Ziemiańska”, w której rozgrywano turnieje szachowe, a w odrębnym pomieszczeniu – „Pawim Piórze” – odbywały się występy kabaretowe i dansingi.

Ocalić perspektywę

Dzisiejsza forma gmachu teatru zmieniła się w niewielkim stopniu w stosunku do stanu pierwotnego.

Najważniejszym problemem jest zdegradowane urbanistycznie otoczenie teatru. Trzeba pamiętać, że powstał on na tyłach posesji, z domem frontowym i dziedzińcem. Architekt, mając na uwadze te względy, zaprojektował gmach w formie, w jakiej dotrwał on do dzisiejszych czasów. Błędem byłoby aranżowanie sytuacji, w której teatr stanąłby pośrodku otwartej przestrzeni. Podstawową zasadą kształtowania przestrzeni wokół niego było zastosowanie skrótu perspektywicznego, dzięki czemu fasada sprawiała wrażenie monumentalnej. Efekt ten uzyskano, lokując teatr za domem. Obserwator mógł oglądać teatr z odległości nie większej niż 28 m. Nieprzypadkowy jest także kąt obserwacji, wymuszony osiowo zaprojektowaną sienią w kamienicy.

Symboliczny Mickiewicz

Fasada kamienicy frontowej również została zakomponowana monumentalnie. Portrety Mickiewicza i Słowackiego, nazwiska polskich pisarzy i muzyków oraz płaskorzeźby w tympanonie miały wartość symboliczną i tematyczną integralnie związaną z ukrytym na tyłach teatrem.

Teatr Polski ma wielką wartość historyczną jako dawny ośrodek podtrzymujący niezależność kultury polskiej. Gmach stracił natomiast na wartości artystycznej. Stało się tak z powodu zburzenia integralnie związanej z nim frontowej kamienicy i zniszczenia dziedzińca teatralnego, który spełniał funkcje zewnętrznego foyer. Zniszczenie kamienicy zapoczątkowało degradację północnej pierzei ul. 27 Grudnia.

Najlepszym rozwiązaniem obecnie jest więc powrót do sytuacji pierwotnej z zamkniętym dziedzińcem i odbudowaną kamienicą. Musiałoby ono jednak uwzględnić nową linię zabudowy, co wiąże się z koniecznością zmniejszenia głębokości rekonstruowanego gmachu.

Z konserwatorskiego punktu widzenia rekonstrukcja kamienicy jest dopuszczalna. Dysponujemy (co jest rzadkością) dla tej szczególnej kamienicy oryginalnymi rysunkami projektowymi Gorgolewskiego z precyzyjnie rozrysowanymi detalami. Dodajmy, że w przypadku teatru nie spotykamy się z zagrożeniem podobnym jak w sytuacji „Zamku Przemysła”, gdzie wbrew zamierzonej rekonstrukcji projekt bazował na domysłach i w efekcie rezultat prac odbiega od dawnych form wyglądem.

Tekst jest fragmentem większej pracy przygotowywanej przez Jerzego Borwińskiego w ramach serii wydawniczej „Zabytki Poznania”. Skróty od redakcji.

Tekst pochodzi ze strony poznan.wyborcza.pl z roku 2015.