HYMN DO MIŁOŚCI w Maxim Gorki Theatre
HYMN DO MIŁOŚCI na orkiestrę, chór pluszaków i innych to spektakl o Europie,
która zwiera szyki i krzyczy: Oddajcie nam nasz kraj! Polska gorliwie
przyłącza się do tego chóru. A że każdy naród lubi zapominać, chór śpiewa
pieśń o zapominalskim narodzie.
PRAWDA jest taka, że ten NARÓD pozwolił na to by to się stało. Żeby umarły te niektóre, te wybrane dzieci, choć przecież to nie były jego dzieci, dzieci tego narodu. Ok. Więc w porządku. I w ogóle to nie był TEN kraj tylko TAMTEN: (wysoko i nisko) NIEMCY. I o tym nic nie wiemy. TEGO NIE WIDZIELIŚMY. Pewne fakty zostały dopasowane do potrzeb fabuły. I ponieważ NA WŁASNOŚĆ mamy od niedawna ten kraj i ten naród, więc walczymy, walczymy żeby to był NASZ kraj, nasza POLSKA, wyłącznie NASZA, NASZA WŁASNA. Więc teraz też nie możemy sobie pozwolić przyjąć tych Uciekających. Ach, nie możemy sobie pozwolić. Mamy dużo miejsca, ale nie wystarczająco dużo. Nic już nie wciśniemy. Kochajmy ich na ich własnej ziemi i w ogóle niech najpierw pomogą ci, co zawinili. A w dodatku własnej ziemi dostaliby nasze promocje na smartfony i wszystkie przeceny na wyprzedażach. A My Polacy tak mamy … GOŚĆ W DOM – BÓG W DOM … lubimy niskie ceny!
W HYMNIE DO MIŁOŚCI komponuję potworny »Śpiewnik narodowy«. Przywołuję różne wersje hymnu, marsze, patriotyczne, religijne i ludowe pieśni – nasz wspólnotowy repertuar, który tak chętnie miksują dziś narodowi raperzy: OTO DZIŚ DZIEŃ KRWI I CHWAŁY! W tej pracy cały czas towarzyszył mi też obraz obozowej orkiestry, która grała niemiecką klasykę, marsze i szlagiery z przedwojennych operetek. Więźniowie zmuszani byli do zbiorowego śpiewu. Muzyka brała udział w Zagładzie. Śledzę to przymierze pieśni i mordu. Wierzę, że CHÓR jako figura zbiorowości potrafi pokazać, jak działają nieświadome mechanizmy zbiorowe. Jego pieśń ujawnia grozę wspólnoty spojonej miłością do ojczyzny zamieszkiwanej wyłącznie przez Swoich. Ojczyzny – rodziny, której trzeba zapewnić bezpieczeństwo i czystość, to znaczy pozbyć się wszystkich obcych ciał – innych ras, innych wyznań, innych orientacji. Taka miłość jest perwersyjną realizacją przykazania »Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego!« To ona powołuje do działania Czyścicieli/Zbawicieli, którzy walczą o to, byśmy bez przeszkód mogli kochać naszych takich–jak–my braci. »Musicie mnie czcić za moje siedemdziesiąt siedem ofiar«, domaga się Anders Breivik, »Akcje takie, jak moja, ratują setki tysięcy istnień, które inaczej«. Przepadłyby w czasie nadchodzących wojen domowych.
/Marta Górnicka/
