Sarah Kane, tłum. Klaudyna Rozhin

4.48 PSYCHOSIS

Reż. Paweł Demirski

Premiera nr 4201

Data premiery: 3 VI 2021 roku

Duża Scena

Czas trwania: 95 min.

W 2021 roku po kilkunastu miesiącach epidemii COVID-19 można by napisać o sztuce Sarah Kane, w kontekście covidowych depresji, załamań nerwowych i lęku przed śmiercią. Hej – dramatopisarka w depresji pisze swój trzydziestosześciostronicowy list pożegnalny – chodźcie zobaczyć, jak jej tekst rezonuje z pogrążonym w depresji światem i planetą, duszącą się w kryzysie klimatycznym. Gładko, ale za to marketingowo chwytliwie.

Polscy komentatorzy życia teatralnego – na przełomie wieków nie bardzo interesowali się ostatnim tekstem Kane. „To, że ktoś ma depresję, nie znaczy, że jest dramatopisarką”, „Strumień świadomości zapisany w formie zapisków wrażliwej nastolatki” i tak dalej, i tak dalej. Spakowano Kane do worka „brutalistów”* i z ignoranckim zadęciem zabrano się za poszukiwanie nowych zjawisk teatralnych, które można skrytykować i na które można się dąsać. 4.48 PSYCHOSIS była wystawiona w polskich instytucjonalnych teatrach raz. Jeden raz.

Sztuka Kane jest dziełem wybitnym, skonstruowanym według żelaznej logiki. Można 4.48 przeczytać jako fabularną historię pobytu w szpitalu psychiatrycznym, można ten trop fabularny pominąć i czytać tę sztukę jako serię obrazów, w której postać mówiąca tekstem Kane stara skomunikować siebie samą ze światem.
Wybitny brytyjski dramatopisarz Edward Bond pisał: „[4.48] zmienia się z listu pożegnalnego o śmierci, stracie i zmarnowaniu w swego rodzaju traktat o świadomym życiu, który okazuje się jeszcze bardziej przykry”.

Dla mnie tekst Kane jest przede wszystkim o potrzebie bycia radykalnie sobą. O problemie komunikacyjnym, przed jakim stają osoby, które chcą wyjść poza konwenans konwersacji, schematów myślowych, uprzedzeń odbiorców. O indywidualności. O gorzkim smaku porażki. O silnej kobiecie. O radykalnej afirmacji życia. O tęsknocie za światem, który nas rozumie.

*Jak słusznie zauważył kiedyś Mark Ravenhill ‚brutalizm’ to zasadniczo styl architektoniczny, a nie słowo opisujące najistotniejsze zjawisko brytyjskiej dramaturgii końca lat dziewięćdziesiątych.

Paweł Demirski

Spektakl przeznaczony dla osób powyżej 16 roku życia.

W spektaklu wykorzystywane są światła stroboskopowe.

Licencja na wystawienie utworu została wydana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.

Prawa autorskie tłumaczki Klaudyny Rozhin reprezentuje Agencja Dramatu i Teatru ADiT.

Realizatorzy

Reżyseria
Paweł Demirski

Muzyka
Małgorzata Tekiel

Scenografia
Anna Haudek

Kostiumy
Arek Ślesiński

Światło, wideo
Jakub Lech

Przygotowanie wokalne
Joanna Sykulska

Inspicjentka
Magdalena Matusewicz

Maski
Karolina Nowicka

Obsada

Alan Al-Murtatha

Monika Roszko

Alona Szostak

Zdjęcie ze spektaklu "4.48 PSYCHOSIS", fot. Bartek Sadowski

Powrót 4.48 Psychosis na polską scenę odbywa się w dobrym momencie. Po doświadczeniu przymusowej izolacji można kultowy tekst Sarah Kane przefiltrować przez neurozy i lęki czasu pandemii. Nowej lektury utworu dokonuje Paweł Demirski, autor, który z wyróżnionej w tytule złowieszczej godziny uczynił profetyczny szyfr własnej twórczości (...).

Demirski odkrywa w poemacie scenicznym Kane dramatyczną logikę i wyciąga z niej zaskakujące wnioski. 

(...) warto zapamiętać ten spektakl. Po pierwsze dlatego, że dzięki powtórnemu wprowadzeniu utworu Kane w obieg sceniczny jej twórczość przestała być ikoną jednej generacji. Po drugie, jest to debiut sceniczny dramaturga, który należy dziś do najważniejszych głosów w polskim teatrze, może więc rzucić ciekawe światło na jego własne teksty. Może być też lekcją rzadko praktykowanej dziś sztuki, jaką jest twórcza interpretacja tekstu.

Jolanta Kowalska
7 października 2021, teatr-pismo.pl

4.48 Psychosis w reżyserii Pawła Demirskiego to spójne studium cierpienia i nierównej walki. Aktorzy, światła, muzyka, kostiumy, scenografia – wszystko razem współgra i pozwala widzowi wejść w przepełniony emocjami umysł. Gra Alony Szostak porusza nie tylko widzów, którzy mogą się utożsamiać z kreowaną przez nią postacią.

Natasza Thiem
15 czerwca 2021, Dziennik Teatralny

Spektakl Pawła Demirskiego przypomina o twórczości Sary Kane, której dramaty w ostatniej dekadzie w zasadzie nie pojawiały się na polskich scenach. Tymczasem warto o nich pamiętać, i to wcale nie ze względu na tragiczne życie i samobójczą śmierć dramatopisarki, której los kojarzyć się może z życiorysami poetów wyklętych. Po przejściu próby czasu jej twórczość nadal pozostaje znakomitą dramaturgią, której walory literackie przypominają najlepszą – mocną i bezpośrednią – poezję. Są nośnikami uniwersalnych, ponadczasowych znaczeń, a równocześnie odzwierciedlają współczesność, warunkowaną aktualną sytuacją społeczną, oraz wrażliwość współkształtowaną przez powracające wrażenie samotności, uzależnienie od mediów i popularność leków psychoaktywnych.

Piotr Dobrowolski
15 lipca 2021, Czas Kultury

Nad sceną znajduje się duży ekran, na którym wyświetlone zostają numeryczne wizualizacje (nawiązanie do testu siódemek) bądź twarze i dłonie postaci nagrywane na żywo za pośrednictwem kamery go pro. Zbliżenia z wykorzystaniem kamery, to kontynuacja wątku poszukiwania siebie przez Bohaterkę – dwie kobiety, ale ta sama Osoba obserwują siebie nawzajem, łapią jakiś rodzaju dystansu i zbliżają się do siebie. Las drzew – ale martwych, metalowych i zimnych oraz rażenie światłem są zgrabną metaforą przesądzonego, tego co od początku, od pojawienia się na scenie Bohaterki jest jasne i nieuniknione. Pozbawione życia pale rozbłyskują w momentach wybuchu emocji Osoby, światła są pewne – jak jej śmierć. Pogodziłam się z tym, że umrę w tym roku mówi. Za scenografię odpowiada Anna Haudek, zaś za światła i wizualizacje Jakub Lech. Mocna jest też muzyka Małgorzaty Tekiel, która ogłusza od pierwszych scen, agresywna, rockowa. Scenografia, światło i muzyka, to krzyk!

Monika Krawczak
16 czerwca 2021, bylamwidzialam.pl

Nie Znaleziono Wyników

Nie można odnaleźć żądanej strony. Spróbuj doprecyzować wyszukiwanie lub użyj nawigacji powyżej, aby znaleźć wpis.