Serhij Żadan

Mezopotamia

Reż. Wiktor Bagiński

Premiera nr 4207
Data premiery: 21 X 2022 roku

Duża Scena
Czas trwania: 110 min.

Akcja tego spektaklu rozgrywa się przed wojną w Donbasie, przed inwazją na Ukrainę. W Charkowie cierpisz, kiedy kochasz zbyt mocno i umierasz kiedy za bardzo wierzysz w siebie.

Dziś ukraińska Mezopotamia mówi znacznie więcej o stracie i śmierci niż jakakolwiek inna powieść osadzona w militarnej scenografii. Wojny, być może, tworzą historię, ale zabijają opowieści.

Odkrywamy, że wielkość narodu nie jest mierzona tylko heroizmem żołnierzy. Przeciętność obywateli, którzy w strachu przed samotnością na pustyni przemocy błagają o bliskość, pozwala zrozumieć co poza ludźmi zabija się za naszą wschodnią granicą.

Zabija się piękno codzienności.

Realizatorzy

Reżyseria
Wiktor Bagiński

Tłumacz
Adam Pomorski, Michał Petryk

Scenografia i kostiumy
Stefania Chiarelli

Reżyseria światła i wideo
Natan Berkowicz

Asystent reżysera
Tymoteusz Sarosiek

Muzyka
Paulina Frąckowiak

Choreografia
Flaunnette Mafa

Inspicjent
Karol Gromek

Kierownik produkcji
Łukasz Kędzierski

Asystentka produkcji
Monika Stasik

Autor identyfikacji wizualnej
Marcin Markowski

Obsada

Paweł Siwiak

Darya Novik

Barbara Krasińska

Kornelia Trawkowska

Konrad Cichoń

Alan Al-Murtatha

Aleksandra Samelczak

Andrzej Szubski

Jakub Papuga

Piotr Kaźmierczak

Zespół muzyczny w składzie

Gitara basowa
Paulina Frąckowiak

Pianino
Jakub Czerski

Klarnet
Patryk Kusz

Trąbka
Karol Łopiński

Saksofon tenorowy
Aleksander Dąbrowski

Puzon
Jan Stachowiak

Serhij Żadan przewidział losy miasta na długo przed inwazją Rosji na Ukrainę. To, co widzimy w Charkowie-Mezopotamii nie jest wojną, ale apokalipsą dni powszednich i (nie)możnością zwalczenia narastającej niepewności. Uwięzieni w śmieszności własnych losów bohaterowie odnajdują jednak resztki odwagi, by marzyć i próbować skonstruować tę jakże nieubłaganie zbliżającą się przyszłość. Ogarniająca ich pustka zostawia przecież dość przestrzeni, by móc wypełnić ją poezją i zamienić w ciepły azyl. Dla dwojga.

Maria Mickoś

Nie jest o wojnie, o bombach ani o krwi. Jest o Ukrainie.
Bo wojna nie powinna zespawać tego kraju z obrazami rosyjskiego okrucieństwa. Jak na strasznych mapach Yanko Cvetkova z cyklu „Atlas uprzedzeń”, gdzie Afryka to jedynie „Aids” i „Pieprzona pustynia”.
Nowa premiera poznańskiego Teatru Polskiego to spektakl Wiktora Bagińskiego „Mezopotamia”. Oparty na prozie i poezji Serhija Żadana z książki pod tym samym tytułem. Nie jest o wojnie, bombach ani krwi. Jest o topolowym puchu rozbijanym przez tramwaje. O mieście na dwóch wzgórzach. O starych szubienicach, na których wieszano wiedźmy, które sąsiadują z marketem budowlanym.
Ale przede wszystkim o miłości – w szpitalu i cyrkowej garderobie. W Charkowie i na Krymie. W krainie, gdzie nie oszczędza się na nienawiści ani papierosach. Czyli wszędzie.
Cudowna - w duchu Felliniego (zebra!) i musicalu „Hair” (taniec) - jest sekwencja kąpieli w rzece, spływającej kaskadami na scenę. Aktorzy sięgają po wszystkie emocje. Widownia a to chichocze, a to połyka łzy. Każdy ogląda swoje życie.
Prądem stałym napełnia spektakl podłączona do wzmacniacza Marhsalla powłóczysta, zwiewna, chłodna jak lód basistka Paulina Frąckowiak. W duecie z Daryią Novik brawurowo wykonuje hymny z repertuaru Patti Smith: „Glorię” oraz „Because the Night”.
Hitu tym razem chyba nie będzie, ale nic nie szkodzi. „Robimy co do nas należy. Ale nie wszystko zależy od nas. Dlatego nie polegajcie tylko na nas” – to przekaz ważniejszy od bomb.
Spektakl jest tłumaczony na język ukraiński

Waldemar Kuligowski

„Mezopotamię" rozpoczyna śpiewem, którym akcentuje też kluczowe momenty przedstawienia, białoruska aktorka Darya Novik (w roli Patti, mało wyraźnie rozpisanej w scenariuszu). Występowała wcześniej w Teatrze Powszechnym w Warszawie, w „Nastii" Jury Dzivakoua. Tu, w Poznaniu, daje się poznać przede wszystkim jako wokalistka o potężnym, czarującym głosie - muzyka na żywo autorstwa Pauliny Frąckowiak to z pewnością atut tego przedstawienia.

W finale Bagiński kreśli szerokie, niespieszne sceny, w których splatają się rozproszone dotąd wątki, a mikrodramaty poszczególnych bohaterów tworzą nieodkrytą dotąd siatkę powiązań nad wspólnym stołem.

Dramaturgiczny ciężar nadaje spektaklowi perspektywa terminalnej choroby Łuki (Jakub Papuga), u którego spotykają się bohaterowie. Wreszcie, Barbara Krasińska w końcowym monologu przechodzi od panoramy miasta Charkowa do fantazyjnej wizji nieba, pokazując potencjał tego spektaklu i wyciągając z prostego opisu siłę wzruszenia.

Witold Mrozek

Nie sposób wskazać tu najjaśniejszy punkt lub wybrać kreację, która najmocniej wpada w pamięć. Zespół Teatru Polskiego, prezentując bardzo wyrównany aktorsko poziom, opowiada całą historię nie pozostawiając poczucia narracyjnego lub fabularnego niedosytu. Nie popada również w dramatyczną ani dramaturgiczną przesadę, utrudniającą dotarcie do esencji. Na wyrazy uznania zasługuje także warstwa muzyczna za którą odpowiedzialna była obecna na scenie w przepięknym, mistycznym kostiumie i charakteryzacji Paulina Frąckowiak - ascetyczna i jednocześnie bardzo nasycona, chwilami intymna, innym razem wyrazista i żywa. Tym, co jednak poruszyło mnie najbardziej, był sam tekst Mezopotamii. Bolesny, aktualny. Bagiński potraktował go z doskonałym wyczuciem, dbając o to, by należycie wybrzmiał, nie ginąc w natłoku zdarzeń.

"Wojny być może tworzą historię, ale nie zabijają opowieści" - napisał Teatr Polski, przybliżając nam charakter najnowszej premiery. Przedstawiona opowieść żyje, tętni i porusza. Także po wyjściu z Teatru, po upływie kilku godzin, nawet dni. Kołaczące myśli nie dają spokoju. O czym jest moja opowieść? O czym będzie, jeśli następny jej rozdział zacznie się od wybuchu?

Żadan, a za nim Bagiński, prowadzą swoje postaci momentami prześmiewczo, czasem nawet brutalnie, ale jednocześnie z niepodważalną czułością i empatią. Podjęli się opowiedzenia losów zwykłych ludzi, którzy - nie wiedząc, co ich czeka - żyli tak, jakby czekała ich wieczność. Warto wyjść im na spotkanie, spojrzeć w oczy. Wysłuchać ich historii, zanim...

Marta Szostak

Nie Znaleziono Wyników

Nie można odnaleźć żądanej strony. Spróbuj doprecyzować wyszukiwanie lub użyj nawigacji powyżej, aby znaleźć wpis.