Reżyseria, adaptacja, światło
Tadeusz Pyrczak
Scenografia i kostiumy
Jerzy Basiura
Muzyka
Bartosz Dziadosz
Inspicjent
Karol Gromek
Asystent reżysera
Adam Czuchrowski, Martyna Mielcarek
Premiera
23-01-2026
Scena:
Malarnia
Czas trwania
2 h 10 m
Liczba przerw
0
Tagi
Dorośli

Obsada

Identyfikacja wizualna spektaklu: Marcin Markowski
Konsultacje wokalne: Joanna Sykula Sykulska
Spektakl powyżej 18 roku życia.
W spektaklu używane są światła stroboskopowe oraz dym.

PREMIERA 4223

 

Trójka dorosłych dzieci Nory i Torvalda wraca po latach do rodzinnego mieszkania – świata własnego dzieciństwa, w którym rozpadła się ich rodzina. To próba przeprowadzenia sądu na przedawnionych winach, złożenia pamięci z odłamków. Zatarte słowa, obrazy, dźwięki i zapachy wracają uporczywie, choć nie sposób ich już przywołać w całości.

Ibsen pytał o moralność, o kłamstwo jarzące się jako codzienny nawyk: co dzieje się z domem, gdy fundamentem staje się pozór?

W XXI wieku w Polsce rokrocznie zapada ponad 50 tys. rozwodów, a co roku dziesiątki tysięcy małoletnich zostaje objętych wyrokami. Obśmialiśmy już XIX- i XX-wieczną obyczajowość, ale czym ją realnie zastąpiliśmy: indywidualizmem bez języka wspólnoty, wolnością bez odpowiedzialności, przejrzystością bez zaufania? Granice Ibsenowskiej obyczajowości nie tyle się oddaliły, ile przemieściły: jego diagnoza zakłamania wraca jak echo w naszych statystykach.

„Dom lalek” przypomina, że każdy porządek – stary czy nowy – pęka najpierw w języku i w domu. Pytanie nie brzmi więc „kto zawinił?”, tylko: co dziś podkładamy pod fundament, żeby dom się nie rozpadł?

Nasza inscenizacja przesuwa punkt widzenia z bohaterki na konsekwencje jej wyboru. Dzieci dorastały obok sporów, których nie rozumiały; zapamiętały napięcia i gesty. Goście w tym domu pozostają równie niejednoznaczni: ich decyzje ranią, a równocześnie podtrzymują czyjeś życie. Nie chodzi o wyrok, lecz o rozpoznanie układu sił, w którym nikt nie jest w pełni winny ani całkiem niewinny.

Bo „Dom Lalek” to opowieść o poszukiwaniu sensu po rozpadzie, o nieskończonym pragnieniu miłości. Kierkegaardowska pustka istnienia nie jest tu tezą, lecz stanem codzienności: niedoborem znaczeń domagającym się nazwania. Przeszłość została zamknięta w osobistych wspomnieniach świadków, z których każdy walczył o siebie. Co kiedy wersje historii są tak odległe, że żaden wyrok nie będzie miał nic wspólnego ze sprawiedliwością?

Historia Nory pozostaje osią, ale nie zamyka opowieści. Jest ramą, w której pojawią się pytania: Czy dzieci mogą winić matkę za walkę o własne szczęście? Czy mamy prawo oczekiwać bezwarunkowej miłości? Jak złożyć dom, kiedy ma się wszystkie części i żadna z nich nie pasuje do pierwotnego rysunku? I czy będziemy mogli zaakceptować brak odpowiedzi na najbardziej bolesne pytania?

 

Elementy scenografii ufundowała firma:

Recenzje

Klasyczny dramat w oryginalnej i odważnej formule: na pierwszym planie są tu dzieci, które co prawda głosu nie mają, ale pilnie obserwują, co robią dorośli. Nie wszystko słyszą - rodzice zamykają przed nimi drzwi. Scena kłótni, którą podsłuchują przez ścianę, jest porażająca. Nie wszystko rozumieją, więc dopowiadają sobie historie z udziałem istot z bajek i komiksów. Aleksandra Samelczak, Zuzanna Wieczosek i Denis Kudijenko, kreując dziecięce postacie, wchodzą w inny wymiar aktorstwa, a reszta obsady z zaangażowaniem gra sceny celowo docierające do publiczności tylko po części.

Przemek Gulda, facebook.com/, 28 stycznia 2026

Niedostrzegalni dostrzegają. Dowiadują się tego, czego nie wiedzieli jako dzieci. Poznają świat moralnych wyborów ich rodziców i ich przyjaciół: fałszerstw, szantażu, porzucenia. Przyjęta przez reżysera perspektywa przekłada się na decyzje inscenizacyjne. Jesteśmy na budowie, wokół rozstawione są rusztowania, dzieci noszą kaski, co jednak wygląda zbyt dosłownie. Rownolegle z akacją dramatyczną rozgrywa się płaszczyzna symboliczna, momentami oniryczna. Zjawia się potwór, dmuchany krokodyl, który bardziej jednak bawi niż przestrasza. Momentami nie wiadomo, na czym się skupić, gdy akcja dzieje się w dwóch planach: słuchać dialogów, obserwować co się dzieje na rusztowaniach? Ale pomysł z przesłoniętą folią kuchnią, z której dobiegają przytłumione odgłosy kłótni Nory i Torvalda jest świetny. Po początkowej irytacji, że nie wszystko słyszy, widz uświadamia sobie, że tak właśnie ma być: tak brzmią w uszach dzieci kłótnie rodziców, docierają strzępy. "Dom lalki" to tekst sam w sobie doskonały. Czy ponadczasowy? Myślę, że tak, dlatego osobiście wolę tekst niż równoległe do niego inscenizacje. Wciąż jestem bowiem przekonany, że teatr nie polega na dzianiu się czegoś za wszelką cenę, ale na ujawnianiu relacji między bohaterami. A to realizuje się w słowach i w tym, co między nimi.

Andrzej Draguła, facebook.com, 30 stycznia 2026

Spektakl ten chciałam Wam polecić bo to ważne spotkanie psychoterapeutyczne dla wszystkich, którzy tworzą związki małżeńskie lub inne związki nieformalne, wychowujące dzieci…
(...)
Po zakończeniu spektaklu zapada cisza, która zmusza do refleksji...
Młodzi Rodzice zobaczcie ten spektakl koniecznie!

Psycholog - Logopeda mgr Joanna Schwartz, facebook.com, 2 lutego 2026

Aktorka [Monika Roszko], znakomita jako Marta
w Cudzoziemce Katarzyny Minkowskiej,
od pierwszych scen Domu lalek tworzy
postać sztuczną, działającą na pokaz, której
wystudiowana swoboda w znacznie większym
stopniu irytuje, niż przekonuje do zrozumienia
podejmowanych przez nią działań i decyzji.
W pierwszej scenie spektaklu – inaczej niż
w dramacie, gdzie już otwierający dialog
ujawnia lekceważenie jej przez męża – pojawia
się w towarzystwie Krystyny Linde (Alona
Szostak). Jej pewność siebie, elokwencja
i modny współczesny kostium jednoznacznie
określają charakter ożywianej właśnie relacji
z ubogą i skromną koleżanką sprzed lat. Roszko
kreuje Norę jako postać rozpiętą pomiędzy
kilkoma emocjami i afektami, prowadząc ją
od pewności siebie, przez rozżalenie i rezygnację, po narastające poczucie niezgody
i finałowy bunt. Zakłada maski, przybiera
pozy i mówi – odrobinę za dużo i odrobinę
za szybko – jednak na każdym z etapów jej
emocjonalnej ewolucji wyczuć można nutkę
nerwowości i niestabilności.

Piotr Dobrowolski, IKS, marzec 2026, 27 lutego 2026