Pulverkopf

Reż. Katarzyna Kalwat
Na podstawie książki Edwarda Pasewicza
Koprodukcja z Nowym Teatrem w Warszawie

Premiera nr 4225
Data premiery: 9 IV 2026 roku

Czas trwania: 3 g. 50 min.
Liczba przerw: 1
Duża Scena

Gramy

24 października, sobota (Warszawa)
19.00
25 października, niedziela (Warszawa)
19.00
27 października, wtorek (Warszawa)
19.00
28 października, środa (Warszawa)
19.00
Witkacy autoportret

O spektaklu

Nowy spektakl Katarzyny Kalwat na podstawie powieści Edwarda Pasewicza „Pulverkopf”.
To monumentalne, powstające przez kilkanaście lat, dzieło nagrodzone Angelusem jest jedną z najbardziej interesujących nowych powieści wydanych w Polsce.
„Pulverkopf” to złożona, intertekstualna próba poszukiwania własnej tożsamości, scalenia jej z różnych wątków, rozgrywających się na wielu planach czasowych i przestrzennych. Poprzez zgromadzone w powieści archiwum zapisków, szkiców, notatek i przypadkowych zdjęć, główny bohater Patryk Werhunt pragnie dotrzeć do źródeł własnej tożsamości, ułożyć ją niczym perecowską układankę i w końcu zrozumieć siebie. Tam jednak, gdzie pojawiają się brakujące elementy faktografii, swoiste luki w historii, pojawia się też wyobraźnia, która przynosi paradoksalne odkrycia. To za jej pośrednictwem nieustanna gra z własną tożsamością przybiera formę autokreacji, dotkliwej, bo podyktowanej chorobą i procesem umierania.
Tekst zapleciony na historii życia kompozytora Norberta von Hanneheima to konsekwentny wybór reżyserki zafascynowanej tworzeniem teatralnych esejów o poszukiwaniu tożsamości i napięć między biografią i twórczością.
Informacja o fabule powieści:
Patryk Werhunt, nastoletni bohater, dorasta w Międzyrzeczu (Meseritz), jednym z najstarszych polskich miast, zagarniętym przez Niemców i wyzwolonym w 1945 r. Pewnego dnia trafia na pływające w Obrze ciało jednego z sąsiadów. Okoliczności śmierci są niejasne, a cień podejrzenia pada na wkraczającego w dorosłość chłopaka. Traumatyczne wydarzenie staje się pretekstem do snucia rozległej i skomponowanej misternie niczym fuga opowieści o splątanych losach: Polaków, Żydów, Niemców, Sowietów oraz ich potomków. Opowieści, której motywem przewodnim jest obsesyjne poszukiwanie prawdy o losach niemieckiego kompozytora Norberta von Hannenheima.

Realizatorzy

Reżyseria: Katarzyna Kalwat
Adaptacja: Krzysztof Szekalski, Edward Pasewicz
Muzyka: Fryderyk Lutyński
Scenografia: Aleksandra Wasilkowska
Kostiumy: Tasha Katsuba
Asystentka kostiumografki: Kat Zhydovich
Współpraca choreograficzna: Wojciech Grudziński
Światła: Paweł Zabel
Charakteryzacja: Joanna Chudyk

Identyfikacja graficzna spektaklu: Beata Śliwińska Barrakuz
(W identyfikacji graficznej spektaklu wykorzystano obraz Mikołaja Sobczaka „Anty-Mars”, 2025; olej i kolaż na panelu drewnianym, 50 × 80 cm. Dzięki uprzejmości Polana Institute. Fotografia: Maurycy Stankiewicz)

Obsada

Jacek Poniedziałek
Alona Szostak
Bogusława Schubert
Piotr Kaźmierczak
Wojciech Kalarus
Denis Kudijenko
Hiroaki Murakami
Krzysztof Oleksyn
Barbara Krasińska
Karolina Rzepa
Fryderyk Lutyński

Galeria

Recenzje

Gasną światła. „Pulverkopf” w deszczu braw przechodzi, dla mnie przynajmniej, do sfery wspomnień. Dobrych wspomnień, przyznam, po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw” jakie zebrały się w mojej głowie podczas i po tym spektaklu. Na pewno trzeba uzbroić się w wytrwałość, bo trwa to prawie cztery godziny z jedną przerwą. Na pewno można pokusić się o opowiedzenie tej historii nieco krócej. Niewiele co prawda, ale jednak. Natomiast artystyczne popisy w drugim akcie nie tylko wynagradzają, ale wręcz czynią widowisko warszawskiego Nowego Teatru dziełem ważnym dla każdego, kto o teatrze myśli i lubi z nim prowadzić dyskusję.

Jacek Mroczek
13 kwietnia 2026, teatrvaria.blogspot.com

Spektakl Katarzyny Kalwat rozgrywa się w rozbłyskach akcji, w wybuchach fortepianowej muzyki Fryderyka Lutyńskiego, granej na żywo przez kompozytora. Nadmiar i eksces rządzą też scenografią Aleksandry Wasilkowskiej - w jej centrum tkwi groteskowa paszcza, w której w finale rozegra się taniec śmierci. Tuż obok gorączkowego, intensywnego monologu von Hanneheima, jednego najmocniejszych momentów spektaklu.
Jak uporządkować ten nadmiar doświadczenia, odczuwania, pragnienia? To jeden z dramaturgicznych konfliktów spektaklu. Rozgrywa się w konflikcie Patryka Werhunta z dodaną tu postacią Redaktorki (Karolina Rzepa, znana m.in. z filmu ,„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"). Wernunt toczy nieustanne boje przeciwko jej zaleceniom. A to, żeby uprościć zbyt wyszukany język, by wyrzucić kunsztowne metafory. Ale niekunsztowne też: żeby nie pisać o drastycznych, niepoprawnych i brutalnych wątkach - jak kontakty seksualne z nieletnimi bohatera swojej powieści. Werhunt-Poniedziałek stawia tym próbom łagodzenia czy upraszczania języka swojego dzieła płomienny, furiacki niemal opór. I stawia wreszcie na swoim. „Pulverkopf" może być też głosem przeciwko „literalizmowi", jak zjawisko to nazwała Olga Tokarczuk -konieczności opowiedzenia wszystkiego łatwo, bez komplikacji i dosłownie.

Witold Mrozek

Spektakl skutecznie buduje zanurzenie w obłędzie: w dziwnych strukturach scenografii Aleksandry Wasilkowskiej (wykolejone rzeźby, wielki potwór w centrum sceny – wizualizacja strachów, które kryją się pod dziecięcym łóżkiem?); w muzyce granej na żywo przez Fryderyka Lutyńskiego (dźwięki chwilami brzmią, jakby ktoś skradał się w ciemności); w nieliniowej narracji, która porzuca wątki i do nich wraca, miesza plany czasowe. Spektakl Kalwat jest mroczny, niejednoznaczny i lękowy, co podkreślają piętrzące się warstwy wizualno-dźwiękowe, ale i kreacje aktorskie (postaci często nie znikają ze sceny, nawet gdy akurat nie uczestniczą w zdarzeniach; mogą być zamrożone w cieniu, ale cieleśnie wciąż zaznaczają swoją obecność).

Alicja Cembrowska
17 kwietnia 2026, teatrdlawszystkich.pl

Ważna jest natomiast w spektaklu muzyka, tym ciekawsza, że chodzi o Norberta von Hannenheima, którego niemal cała spuścizna uległa w czasie wojny zniszczeniu. Paweł Mykietyn podjął się odtworzenia pewnych jej próbek i one, podobnie jak muzyczne poczynania uczestniczącego w akcji Fryderyka Lutyńskiego, znakomicie oddają tajemnicę pogmatwanej osobowości zapomnianego kompozytora.

Porywający monolog

Muzyka jest tu pewnego rodzaju spoiwem, stara się scalać narrację rozpadającą się na nie zawsze klarowne cząstki. Emocjonalną siłę mają za to poszczególne działania aktorskie – Alona Szostak we wstrząsającej opowieści Iriny czy Bogusława Schubert w roli niemieckiej babki Patryka, która próbuje bronić swojego życia znaczonego współudziałem w zabijaniu pacjentów przez doktora Grabowskiego (Wojciech Kalarus).

Jacek Marczyński
20 kwietnia 2026, "Rzeczpospolita" nr 91

(...) gorąco wam ten spektakl polecam, także tym, którzy nie czytali książki. A to dlatego, że dzisiejszy świat zachęca nas głównie do lenistwa, zwłaszcza umysłowego. W świecie Pasewicza/Kalwat to lenistwo wam nie grozi, co najwyżej nie znajdziecie w nim swojego eliksiru nieśmiertelności, ale wyzwanie jego poszukiwania, zawsze warto podjąć. Po to też jest teatr.

Tomasz Domagała
16 kwietnia 2026, domagalasiekultury.pl

Rozproszona w powieści historia uzyskuje mocny wyraz w scenie, w której Matka Patryka (Alona Szostak) we wstrząsającej „transfuzji” w „inną”, wciela się w Irinę Pawłowną, matkę Saszki, by w monologu i śpiewie ucieleśnić dramat obcej kobiety. To empatyzowanie z Rosjanami, dla których przygotowuje – dla zarobku – pożegnalny bankiet, gdy w latach dziewięćdziesiątych opuszczają oni tereny Polski, stanie się powodem niekończących się (jak powie Patryk) sporów domowych.

Katarzyna Fazan
30 kwietnia 2026, didaskalia.pl

Spektakl fantastyczny, aktorzy rewelacyjni bez wyjątku. Muzyka obezwładniająca (Fryderyk Lutyński).

Stefan Drajewski
28 czerwca 2026, facebook.com

Nie pamiętam, żebym na bezdechu słuchała teatralnego tekstu, a tak było, kiedy Krzysztof Oleksyn w roli obłąkanego kompozytora Norberta von Hanemhaima wygłaszał przedśmiertny monolog.
Wpada się w ten spektakl jak w rozsypany proch. Pulverkopf w przenośni oznacza głowę w proszku. Edward Pasewicz pisał tę powieść 17 lat i ten proces też jest elementem spektaklu. Zapadam w letarg, kiedy Jacek Poniedziałek w pierwszej części czyta długi fragment Pulverkopf. Ten stan zawieszenia między cołodziennym biegiem a teatrem jest mi potrzebny, żeby zerwać się z paska logiki i pójść za bohaterami.
Wszyscy świetni aktorzy trwają na scenie przez cztery godziny. Są częścią rytuału, z którego nie wychodzi się na papierosa.

Katarzyna Janowska
20 kwietnia 2026, "Newsweek" nr 17/2026

Spektakl Katarzyny Kalwat, wymagający uwagi i skupienia ze względu na złożoną treść, niekonwencjonalną formę, ma swobodny, niemal performatywny charakter, patchworkową strukturę. Jednak adaptacja Krzysztofa Szekalskiego i Edwarda Pasewicza jest czytelna i nie gubi ważnych wątków zawartych w powieści, co zawdzięcza żelaznej dyscyplinie narracyjnej, która musi powiązać akcję w różnym czasie i zmieniającej się przestrzeni. Wykonywana na żywo muzyka Fryderyka Lutyńskiego, napisana po rekonstrukcji archiwum dzieł Norberta von Hannenheima przez Pawła Mykietyna, jest dźwiękowym doppelgangerem. Niepokojąca, dramatyczna, atonalna czy wyciszona, ilustracyjna stanowi bardzo ważne dopełnienie wypracowanego nastroju, kontekstu, treści.

Ewa Bąk
28 kwietnia 2026, okiem-widza.blogspot.com

Obsada, łącząca aktorów i aktorki z zespołów Nowego Teatru w Warszawie i Teatru Polskiego w Poznaniu – Poniedziałek, Szostak, Schubert, Oleksyn, Kalarus, Rzepa oraz Barbara Krasińska, Piotr Kaźmierczak, Denis Kudijenko i Hiroaki Murakami – sprawdza się doskonale. Ich zrozumienie dla wykorzystania rytmu i napięcia przez Pasewicza sprawia, że długie i intensywne przedstawienie nie jest przytłaczające. Wykonawcy grają niczym orkiestra – z niezwykłą precyzją, dyscypliną i wrażliwością na partnerki i partnerów. Świetnie sprawdza się to w „solówkach”(...)
Przedstawienie Kalwat stawia opór, irytuje, męczy, a równocześnie – zachwyca. Unika jednoznaczności, a równocześnie nie rezygnuje z formalnej precyzji i odwagi w zakresie podejmowanych tematów. Niektórzy recenzenci sugerują, że bez znajomości powieści lepiej nie wyprawiać się na te wody. Sam zachęcam jednak do czegoś przeciwnego: czasem lepiej porzucić koło ratunkowe i wejść w sam środek sztormu.

Mateusz Kaliński
6 maja 2026, czaskultury.pl

Rekonstruując jego losy, bohater zagłębia się we własne wspomnienia i przeżycia, w traumy swoje i rodzinne. Rusza rzeka wspomnień, lęków, odczuć i niepewnej tożsamości. Z tego wszystkiego rodzi się arcyciekawy, trudny do jednoznacznego uchwycenia teatr, w którym rolę pisarza gra koncertowo Jacek Poniedziałek, a bohatera jego powieści, niemieckiego kompozytora, młody, piekielnie utalentowany aktor Krzysztof Oleksyn. Finałowy monolog Oleksyna, wyrzucany z trzewi jakby na jednym oddechu, to ostatni szaniec obrony przed zagładą. Zniszczenie i przemoc, rozpasany, brutalny seks szaleje po scenie historii i teatru. Dochodzi do głosu w obrazach gwałtu, dotkliwie powracających w pamięci Babki (Bogusława Schubert) i Matki (Alona Szostak). Teatr nie podpowiada, co z tym bagażem zrobić, ale zapala lampkę alarmową, ostrzega, nawołuje do uważności i szukania odpowiedzi na własną rękę.
Taki teatr budzi większe zaufanie niż teatr nauczyciel.

Tomasz Miłkowski
11 maja 2026, e-teatr.pl

Historia Hannenheima (świetny Krzysztof Oleksyn) przeplata się z obejmującą kilkadziesiąt lat i kilku bohaterów historią Werhunta; swoje dorzucają kłócące się, straumatyzowane przez wojnę, każda na swój sposób, matka Patryka (Alona Szostak) i babka (Bogusława Schubert); jest histeryczny monolog i piosenka po rosyjsku, są wstawki po francusku. Bywa pretensjonalnie, ale spektakl Katarzyny Kalwat ma też na szczęście świetne momenty: poruszające – jak skonstruowany niczym kompozycja monolog Oleksyna o wojnie; ożywcze – jak cały wątek gejowski; a nawet zabawne – jak rozbrajający (patos spektaklu i widza) monolog Hiroakiego Murakamiego o uzdrawiającej mocy onanizmu.

Aneta Kyzioł
21 kwietnia 2026, "Polityka"

„Pulverkopf” jest potokiem słów. Reżyserka, Katarzyna Kalwat, zatapia widza w tsunami zdań i robi to całkowicie świadomie. (...)
„Pulverkopf” jest grą z naddatkiem, próbą pokazania, że życie składa się z kalejdoskopowych zdarzeń. Wystarczy jeden ruch, by konfiguracja barw i kształtów się zmieniała. Bogactwo pragnień, doświadczeń, uczuć nie da się ująć w sztywne ramy. Nadmiaru nie da się okiełznać, podobnie jak nie da się opowiedzieć świata ani życia w sposób dosłowny, linearny i klarowny. Kalwat podejmuje ryzyko pozostania niezrozumianą, być może jest to jednak jedyny sposób na to, by spróbować dotknąć prawdziwej materii życia.

Michał Głombiowski
9 maja 2026, travelmagazine.pl

Genialnie! Aktorzy z dwóch zespołów (Poznań, Warszawa) + aktorki grające gościnnie (obłędna Bogusława Schubert i Karolina Rzepa). Ciekawie jest zobaczyć ten spektakl także na scenie w Poznaniu, gdzie ze względu na mniejsze odległości jest kilkanaście minut krótszy

Agnieszka Wolny-Hamkało
29 czerwca 2026, facebook.com

Spektakl dla osób powyżej 18 roku życia.
W spektaklu używane są światła stroboskopowe/migające.
Palenie papierosów na scenie (papierosy ziołowe – sceniczne).

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego