Reżyseria
Katarzyna Minkowska
Dramaturgia
Tomasz Walesiak
Scenariusz
Tomasz Walesiak, Katarzyna Minkowska
Muzyka
Wojciech Frycz
Dramaturgia ruchu
Aneta Jankowska
Scenografia
Katarzyna Minkowska Łukasz Mleczak
Kostiumy
Łukasz Mleczak
Światło
Paulina Góral
Asystent światła
Maciej Kaszyński
Wideo
Agata Rucińska
Premiera
09-10-2021
Scena:
Duża Scena
Czas trwania
2:20
Liczba przerw
0

Obsada

Kierownictwo muzyczne: Adam Domurat
Asystent kierownika muzycznego: Jakub Czerski

Spektakl z towarzyszeniem Orkiestry Antraktowej Teatru Polskiego w Poznaniu:

Dyrygenci: Adam Domurat / Jakub Czerski / Marta Kaca

Skrzypce I: Paulina Kmieć
Skrzypce II: Julia Michalik, Natalia Domurat / Agata Doszczak
Altówki: Aleksandra Ruciak-Kowalczyk, Zofia Wiewiorowska
Wiolonczela: Agata Kaszubowska
Klarnet: Błażej Wasiak
Trąbka: Jan Młynarz / Tomasz Kusz
Waltornia: Agnieszka Długosz
Puzony: Oskar Sztuka, Michał Gil
Perkusja: Paulina Andrzejak
Fortepian: Orest Tkachuk / Szymon Siwierski / Jakub Czerski

PREMIERA nr 4202

 

Все счастливые семьи похожи друг на друга,

каждая несчастливая семья несчастлива по-своему.

Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne,

każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób

Lew Tołstoj

 

Maria Kuncewiczowa była uznaną śpiewaczką operową. Porzuciła karierę w wieku trzydziestu kilku lat – po śmierci despotycznej matki. Zaczęła pisać i jako pisarka osiągnęła sukces. „Cudzoziemkę” przetłumaczono na 14 języków, powieść zapewniła jej międzynarodowy rozgłos.

Powieść – dodajmy – autobiograficzna. Poświęcona właśnie matce i ich toksycznej relacji. Z pozycji czułej obserwatorki a zarazem dotkliwie doświadczonej uczestniczki zdarzeń Kuncewiczowa opisała niezwykły życiorys Róży i jej pełne skrajnych emocji relacje z bliskimi.

 

„Cudzoziemka” to portret kobiety zakochanej, zdradzonej, nieszczęśliwej.

Czułej i despotycznej.

Niespełnionej.

Intuicyjnej, błyskotliwej, zaskakującej poczuciem humoru.

Rozkochanej w muzyce i narzucającej tę miłość córce.

Agresywnej, stęsknionej, zmagającej się z rzeczywistością.

Silnej i słabej.

Irytującej, antypatycznej i budzącej współczucie.

Śmiesznej i tragicznej.

 

Rozmowy na temat osobistych doświadczeń i punktów stycznych z życiorysem Kuncewiczowej, stanowiły podstawę spektaklu. Twórcy zdecydowali się umieścić akcję tu i teraz, w jednej przestrzeni, podczas uroczystości żałobnych związanych ze śmiercią Róży.

Każdy z nas ma jedno życie i to od nas zależy, co z nim zrobimy. Niektórzy skupieni na intensywnym przeżywaniu niespełnienia, tworzą wielkie, operowe narracje na własny temat i wciągają w nie siłą swoich bliskich. A kiedy ich zabraknie, to bliscy będą musieli rozliczyć się z tych relacji i zdecydować, co dalej.

Recenzje

Reżyserce Katarzynie Minkowskiej oraz pozostałym twórcom spektaklu na podstawie Cudzoziemki Marii Kuncewiczowej udało się znakomicie – bo i nienachalnie – uwspółcześnić adaptowaną powieść.

Adam Domalewski, https://teatrologia.pl/recenzje/adam-domalewski-dla-mnie-to-wszystko/,

Niedojrzały syn (w tej roli Michał Sikorski), niekochany mąż (Andrzej Szubski), nie potrafiąca sprostać ambicjom matki córka (Monika Roszko), wyidealizowany kochanek (Michał Kaleta)... każde z nich gra nad grobem Róży swój własny dramat. Świetnie w rolach czują się wszyscy - dawno nie było na scenie Teatru Polskiego spektaklu, w którym tak wyraźnie widać ogromną siłę poznańskiego zespołu. Tylko momentami brawurowa Alona Szostak w roli niezwykle żywotnej Zmarłej kradnie całe show. Naturalny wschodni akcent, charakterność, mocny głos - rola Róży jest jakby skrojona dla niej.

Spektakl koncertowy

Na sukces Cudzoziemki pracują jednak nie tylko aktorzy. Scenografia (również autorstwa Katarzyny Minkowskiej i Łukasza Mleczaka), muzyka grana na żywo przez Orkiestrę Antraktową Teatru Polskiego, choreografia (Aneta Jankowska) - te wszystkie elementy zostały spięte w spójną, koncertową całość. Niczego nie brakuje, niczego nie dostajemy w nadmiarze. Nic nie jest na siłę, nic dla czystego efektu.

Po powieść Kuncewiczowej sięgnęli bardzo młodzi, ale wyjątkowo dojrzali i wnikliwi twórcy. Z klasycznej powieści sprzed stu lat wydobyli uniwersalną opowieść o współczesnej rodzinie. Na taki teatr chce się chodzić. Najlepiej z rodziną.

Sylwia Klimek, https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/relacje-recenzje-opinie,c,9/rodzinne-lustro,171429.html?fbclid=IwAR2K24JLliR_ybt3ngeFsF8WhF-7szpMeVlM6MRV5Ho2stzZ2J8494b0QKI, 18 października 2021

W 2018 roku przestałem pisać recenzje z poznańskich teatrów dramatycznych. I nawet się z tej sytuacji cieszyłem. Do dzisiaj. Obejrzałem w Teatrze Polskim "Cudzoziemkę" na motywach mojej ulubionej powieści Marii Kuncewiczowej. Aż chciałoby się coś napisać... Ograniczę się tylko do krótkiej refleksji: powiało teatrem, jaki lubię, zobaczyłem świetne aktorki i aktorów. Biję brawo wszystkim, szczególnie zaś Alonie Szostak i Andrzejowi Szubskiemu....

Stefan Drajewski, ,

Jak zmienić ramotkę w opowieść o współczesności? W jaki sposób połączyć love story, docu soap i talk show spod znaku Oprah Winfrey? I dać szatańsko pomysłowy obraz pogrzebu, cateringowej stypy oraz pośmiertnego życia nieboszczki do muzyki kilkunastoosobowej orkiestry?
Nie, nie zjadłem łysiczki. Byłem za to w teatrze. Na spektaklu, który z krypty zapomnianych lektur triumfalnie wydobył „Cudzoziemkę” Marii Kuncewiczowej. Drukowana onegdaj w odcinkach, uchodziła za „wybitne osiągnięcie psychologizmu okresu międzywojennego”, mając dzisiaj tyle seksapilu, co książki Choromańskiego i Brezy. Jak to rozmrozić? Reżyserka Katarzyna Minkowska wykazała się fantastyczną wyobraźnią, dzięki której relacje mąż-żona, matka-córka, matka-syn, ojciec-dzieci, brat-siostra, kochanek-kochanka (i chyba kilka jeszcze innych) ożywają, wciągają, lustrzanie opowiadając o aktualnym macierzyństwie, egoizmie, miłości, tęsknocie…
Wszyscy są tutaj źli i dobrzy jednocześnie. Wszystkich się lubi i – naprzemiennie – nie znosi. A cudzoziemka na zawsze już staje się więźniarką uprzedzeń, wszędzie obca, z fantomowym bólem ojczyzny i zakorzenienia.
Choć nie ma w tej sztuce łatwych pocieszeń ani dodającego otuchy rozwiązania, to tam, gdzie nie przemawia ona językiem podręczników o dobrostanie (czyli przez większość czasu) przynosi jednak wytchnienie, ulgę i pogodny uśmiech. Walory tym cenniejsze, im bardziej kogoś pokiereszowało pandemiczne zamknięcie z rodziną. Czyli spory elektorat.
#Cudzoziemka #TeatrPolski

Waldemar Kuligowski, ,

Na twarzach widzów opuszczających widownię widać było wzruszenie, które przeradzało się w zachwyt. W trakcie spektaklu nie zabrakło śmiechu widowni, ale i kompletnej ciszy skupienia. To było prawdziwie wspólne doświadczanie teatru.
(...)
Podczas spektaklu, który poznańskiej publiczności przyniósł chwile śmiechu i wzruszenia, a później pozostawił na ich twarzach wyraz zachwytu, trudno było nie dostrzec niezwykłej spójności, a ta zapewne wzięła się z dobrej współpracy twórców. Tak jak wcześniej dobrze zgrana orkiestra, tak czysta, prosta, ale zarazem elegancka scenografia (Katarzyna Minkowska, Łukasz Mleczak) współgrała z kostiumami (Łukasz Mleczak). W tę estetykę wpasowało się również video (Agata Rucińska), a całość dopełnił ruch sceniczny, choreografia (Aneta Jankowska), która był dopasowany do każdego bohatera dodając mu wiarygodności.
„Cudzoziemka" w reżyserii Katarzyny Minkowskiej to jakże potrzebny Teatrowi Polskiemu w Poznaniu oddech, jest to spektakl, który wielu osobom przypomniał teatr słowa, teatr prostszych form i prostszych rozwiązań, taki teatr, który bawi i wzrusza. Spektakl ten nie mówi wcale o rzeczach łatwych, bo „Cudzoziemka" Marii Kuncewiczowej to tekst, który dla wielu osób może stanowić nieprzyjemne zwierciadło ich własnego życia. Relacje Róży z innymi ludźmi, a także relacja innych ludzi z Różą to przecież równie dobrze relacje jednego z widzów z jego matką lub innym członkiem rodziny. Gdy publiczność opuściła widownię, to wśród szmeru rozmów komentujących spektakl dość wyraźnie usłyszeć dało się słowo „prawda".

„Cudzoziemka" w reżyserii Katarzyny Minkowskiej jest właśnie prawdziwa, namacalna i zmuszająca widzów do refleksji nad własnymi relacjami z innymi ludźmi.

Natasza Thiem, http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/czy-jest-wsrod-nas-cudzoziemka.html?fbclid=IwAR18zm2BRaAiZOvYm-yolo-EtMnW4eydHO4iyJkxBP3QeikniQkvwacHwzw,

Każdy teatroman i każda teatromanka czekają na takie spektakle z wytęsknieniem, bo też nie zdarzają się one często. W Teatrze Polskim w Poznaniu mieliśmy do czynienia z podobnym artystycznym kalibrem jakieś cztery lata temu, gdy swego wstrząsającego „Malowanego ptaka” wystawiła tam Maja Kleczewska. (…) bardzo doceniła wymęczona pandemią widownia teatralna i „Cudzoziemkę” w reżyserii Katarzyny Minkowskiej nagrodziła owacją na stojąco. To jest ten nieczęsty moment, gdy realizatorzy, aktorzy i widzowie nadają dokładnie na tych samych falach, świetnie się rozumieją i czują w powietrzu sui generis teatralną wspólnotę.
(…) A co z aktorstwem? Cóż, trzeba uczciwie powiedzieć, że nie tylko dokonano w tym spektaklu perfekcyjnej obsady, ale gra ona jeszcze „Cudzoziemkę” z szatańskim niemal szwungiem.
(…) wybiorę się na „Cudzoziemkę” raz jeszcze i państwu też radzę wizytę w Teatrze Polskim, bo właśnie powstał tam spektakl, który najpewniej spodoba się i tym wszystkim, którzy cenią sobie tak zwany teatr artystyczny i tym, którzy preferują tak zwany „teatr dla ludzi”. Mówiący w dodatku o sprawach bardzo nam bliskich i znanych nam dobrze – jestem tego pewien – z osobistych doświadczeń. Oglądając „Cudzoziemkę” można się, krótko mówiąc, poprzeglądać w lustrze. Trzeba się tylko zebrać na odwagę.

Mike Urbaniak, ,