wg Jerzego Kosińskiego (na podstawie przekładu Tomasza Mirkowicza)
Malowany ptak
Reż. Maja Kleczewska
Data premiery: 26 III 2017 roku
Duża Scena
Czas trwania: 75 min.
„Sprowadza się to do jednego: do obowiązku zobaczenia naszej przeszłości w prawdzie”. Jan Błoński
W Polsce w 1939 roku mieszkało około 35 milionów współobywateli polskich:
31 milionów Polaków oraz około 3,5 miliona Żydów. Okupacja niemiecka rozbiła Polskę na dwie grupy przedzielone przepaścią, polskich Żydów i Polaków − chrześcijan, którzy egzystowali koło siebie przez stulecia.
Podczas eksterminacji na ziemiach polskich zginęło 2 miliony 900 tysięcy polskich Żydów.
Przemoc zmienia stosunki międzyludzkie.
Dlaczego ukrywanie Żydów niosło za sobą tak straszne zagrożenie?
Dlaczego nie brakowało chętnych do konspiracji w Państwie Podziemnym, która również była zagrożona karą śmierci, a tak trudno było znaleźć schronienie dla współobywateli żydowskich?
Bycie „obok”.
Bycie „nie-zainteresowanym”.
Bycie „nie-zaangażowanym”.
Bycie „biernym obserwatorem”, w obliczu masowego codziennego ludobójstwa, jest działaniem. Zdaje się, że rozmowa na ten temat wcześniej nie była możliwa, była prawie niesłyszalna, wymagała czasu.
Już w 1940 Jan Karski złożył raport o sytuacji w Polsce rządowi generała Sikorskiego. Był on miejscami niewygodny. Przygotowując wersję oficjalną, do której Alianci mogli mieć dostęp, raport Karskiego sfałszowano. Uznano bowiem, że Zachód nie powinien wiedzieć o antyżydowskich nastrojach w Polsce, o których informował Karski w swoim meldunku.
„Malowany ptak” stanowi efekt powolnego uwalniania umysłu długo skutego strachem.
Spektakl w koprodukcji Teatru Polskiego w Poznaniu oraz Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich.
W spektaklu wykorzystano fragmenty:
„My z Jedwabnego” Anny Bikont, „Biedni Polacy patrzą na getto” Jana Błońskiego, „Miesięcy” Kazimierza Brandysa, „Judenjagd” Jana Grabowskiego, „Ten jest z ojczyzny mojej…, ale go nie lubię” Jana Tomasza Grossa, „Przechodząc obok” Jerzego Kosińskiego, „Zająca z Patagonii” Cloude’a Lanzmanna, „Shoah” Cloude’a Lanzmanna, „Czarnego ptasiora” Joanny Siedleckiej, „Fałszerzy pieprzu” Moniki Sznajderman, „Miast śmierci” Mirosława Tryczyka, „Dzieci żydowskie oskarżają”, red. Maria Hochberg-Mariańska, Noe Gruss, „Sprawcy: dlaczego zwykli ludzie dokonują masowych mordów” Haralda Welzera, „Sonderkomando” Shlomo Venezia, „Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali” Stefana Zgliczyńskiego oraz fragmenty tekstów i wypowiedzi prasowych Aliny Całej, Jana Grabowskiego, Barbary Engelking, Mariana Kałuskiego, Jana Karskiego, Rafała Kotomskiego, Joanny Krakowskiej, Wacława Kujbidy, Ewy Kurek, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Andrzeja Sławińskiego, Jana Karskiego, Marka Wierzbickiego oraz Jana Żaryna.
Spektakl przeznaczony dla widzów dorosłych.
Udział w festiwalach i konkursach
- XIV Festiwal Warszawa Singera;
- Spektakl bierze udział w III edycji Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”;
- Festiwal Scenografii i Kostiumów „SCENA W BUDOWIE” 2018 w Lublinie.
Nagrody, wyróżnienia
- Najlepsza reżyseria w plebiscycie Miesięcznika Teatr: „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2016/2017”;
- Najlepsza rola męska dla Jerzego Walczaka jako Jerzy Kosiński w plebiscycie Miesięcznika Teatr: „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2016/2017”;
- Najlepsze przedstawienie (Joanna Puzyna-Chojka) w plebiscycie Miesięcznika Teatr: „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2016/2017”.
W spektaklu wykorzystano utwory:
Ludwig van Beethoven – VII Symfonia A-dur (op.92) cz. II – Allegretto
Olivier Messiaen – „Quatuor pour la fin du temps”(Kwartet na koniec czasu) – cz. VIII – Louange a l’immortalite de Jesus (Pochwała nieśmiertelności Jezusa)
Realizatorzy
Reżyseria
Maja Kleczewska
Dramaturgia
Łukasz Chotkowski
Scenariusz sceniczny
Maja Kleczewska, Łukasz Chotkowski
Współpraca dramaturgiczna
Paulina Skorupska
Choreografia
Kaya Kołodziejczyk
Kostiumy
Konrad Parol
Muzyka
Cezary Duchnowski
Scenografia/instalacja (Duża Scena) // Scenografia filmowa/instalacja (foyer)
Wojciech Puś // Marcin Chlanda
Film // Montaż
Kacper Fertacz // Przemysław Chruścielewski
Światło
Wojciech Puś
Kierownictwo muzyczne
Adam Domurat
Asystentka reżyserki
Julia Szmyt
Produkcja
Zuzanna Głowacka, Klaudia Borucka
Inspicjentka
Magdalena Matusewicz
Obsada
Joanna Drozda
Kaya Kołodziejczyk
Teresa Kwiatkowska
Małgorzata Peczyńska
Kaya Kołodziejczyk
Konrad Cichoń
Piotr B. Dąbrowski
Michał Kaleta
Jerzy Walczak
Henryk Rajfer
Andrzej Szubski
Wiesław Zanowicz
Adam Chełminiak

Film
W filmie gościnnie wystąpili:
Wojciech Kalwat, Franciszek Bączkiewicz, Adam Chełminiak, Baltazar Grześkowiak, Gabriel Kleina Schmidt, Maksymilian Smakulski, Wiktor Smul, Gabriel Kleina Schmidt, Elżbieta Chojnacka, Barbara Frankowska, Donata Olczyk, Jerzy Grzesiński, Małgorzata Hadyńska, Lidia Borzyńska, Izabela Kubis, Krzysztof Matusiak, Kazimierz Miler, Daria Kleina-Schmidt, Agnieszka Mularczyk-Smakulska, Karol Bączkiewicz, Jolanta Błach, Jolanta Smul, Kazimierz Jaworski, Mateusz Eder, Filip Pietrowicz, Dawid Zieliński, Nikodem Kaczmarek, Jan Buczyński oraz pies Lukas
Zdjęcia
Kacper Fertacz
Asystent kamery
Paweł Krawczyk
Mistrz oświetlenia
Bartosz Gburek
Oświetlenie
Marian Brzoza, Bartosz Gorzelany
Dyżurni planu
Fix Service (Rafał Mączka, Filip Kopański, Piotr Gęziak)
Kaskaderzy/nurkowie
Mateusz Bilski, Krzysztof Włódarski
Charakteryzacja
Magdalena Banachowicz, Marysia Ciernioch, Małgorzata Ciernioch
Orkiestra Antraktowa Teatru Polskiego
Skrzypce I
Paulina Kmieć, Marta Michalak, Natalia Dorosz
Skrzypce II
Małgorzata Musidlak, Julia Gadzina, Lucyna Ogórek
Alatówki
Karolina Waścińska - Łukanowska, Zofia Wiewiorowska
Wiolonczela
Ewa Szymczak
Kontrabas
Filip Szymański
Flet
Paulina Zielińska
Obój
Maria Plucińska
Klarnet
Rafał Michalik
Fagot
Agnieszka Siemiankowska
Waltornia
Julia Matouszek
Żadne zwierzę nie ucierpiało podczas kręcenia filmu realizowanego na potrzeby spektaklu.
Hipnotyzujące obrazy tworzone przede wszystkim dzięki światłu Wojciecha Pusia, muzyka Cezarego Duchnowskiego, grana także na żywo przez Orkiestrę Antraktową Teatru Polskiego umieszczoną na najwyższym balkonie, odurzające zapachy rozpylane podczas niektórych scen – to wszystko niezwykle silnie oddziałuje na widza.[...]Cały zespół gra bardzo fizycznie, ze świadomością ciała, aktorzy są wyjątkowo plastyczni i dynamiczni. Zachwycający jest Michał Kaleta, szczególnie podczas sceny balu, gdzie niczym oszalały opowiada o jadących wagonach wypełnionych ludźmi. Świetny jest także Piotr B. Dąbrowski, który zdławionym głosem, niemal niesłyszalnie, wyrzuca z siebie wstrząsające świadectwo wojennego okrucieństwa.
Postawieni w sytuacji świadków nie jesteśmy konfrontowani z nią w sensie dosłownym, bo 70 lat po Zagładzie byłoby to tylko retoryczną demagogią. A jednak prezentowany problem dotyczy właśnie nas – naszej obojętności, znudzenia, twierdzeń, że na temat tej historii wiemy już wszystko. Tego, że nie chcemy znowu o niej słuchać. Że zamiast o Żydach, myślimy czasem o „Żydkach”, których dobrze znamy jako trzymające pieniążek pejsate figurki w chałatach przynoszące szczęście. Kleczewska podważa schematyczne traktowanie pamięci Zagłady, które – narzucając szeroką perspektywę widzenia milionów jednostkowych tragedii przez pryzmat wielkich liczb – pozwala na zasłanianie się popularnymi frazesami i unikanie formułowania osobistych opinii. „Malowany ptak” to spektakl, który boli.
Pod względem teatralnym należy bardzo pochwalić przede wszystkim reżyserkę. Za powściągliwość i umiar w dozowaniu odrażających powieściowych scen, za dyskretną i inteligentną metaforykę oraz za świetną pracę z aktorami. Na scenie widać było prawdziwy aktorski zespół, choć przecież złożony z aktorów poznańskich i warszawskich. Wydarzeniem artystycznym była kreacja Jerzego Walczaka - moim zdaniem zdjęcie jego skupionej twarzy powinno odtąd stanowić wzorzec okładki książki Kosińskiego. Na wspomnienie zasługują też: piękna i nienachalna choreografia Kai Kołodziejczyk, niezwykłe światło Wojciecha Pusia oraz wykonywana na żywo przez znakomitą Orkiestrę Antraktową Teatru Polskiego muzyka Cezarego Duchnowskiego. Maja Kleczewska stworzyła spektakl ważny i ciekawy, zaskakująco skromny i powściągliwy.
Tego przejmującego spektaklu nie byłoby bez świetnych aktorskich kreacji. Wśród nich na szczególne uznanie zasługują Jerzy Walczak, Teresa Kwiatkowska, Kaya Kołodziejczyk i Michał Kaleta, który udowodnił po raz kolejny, że jest najwybitniejszym aktorem, jakiego noszą poznańskie sceny teatralne.
Zamiast feerii brutalności zobaczyliśmy przedstawienie w nastroju niemal elegijnym, wyrzekające się dosłowności, bez jednoznacznych oskarżeń przywołujące ciągle żywe poczucie winy za obojętność wobec Zagłady. Nie usłyszymy tu mocno brzmiących tez na temat polskiej za nią odpowiedzialności, bo nawet jeśli się pojawiają, Kleczewska natychmiast równoważy je sądami przeciwnymi. Czasem wydaje się wręcz, że celowo stępiła reżyserski pazur, aby nie zostać posądzoną o jednostronność spojrzenia. To dobrze, bo dzięki temu poznańskie widowisko ma szansę łączyć, a nie dzielić.

Chyba dlatego, że najmocniejszy akcent pada tu na tę nieokreśloną przestrzeń lęku i paranoi, która kazała Kosińskiemu wymyślać najokrutniejsze sceny, najbardziej drastyczne obrazy, by ten paranoiczny lęk w nich rozładować, a w ten sposób przeprowadzić proces autoterapii. Tak, lęk może w ekscesie okrucieństwa znaleźć swoje ukojenie. Decyzja inscenizacyjna - a więc umowność tego, co autor książki podaje brutalnie - świadczy o dużej przenikliwości Kleczewskiej: zbiorowość, a z nią mamy do czynienia w teatrze, nie zniosłaby podobnej psychodramy, ona działać może tylko w przestrzeni osobistej wyobraźni. I jako akt psychiczny nigdy nie jest fikcją. Lęki zbiorowości inaczej działają niż te jednostki - i potrzebują odmiennej dramatyzacji. Kleczewska decyduje się więc na wysubtelnienie bestialstwa, otwiera się na melancholię obrazów, rozmywa pisarski wigor Kosińskiego, pozostaje raczej w sferze metafor, zaciemnień, by wydobyć z "Malowanego ptaka" moment przerażenia, atak lękowy, który zawsze ma nieokreślone źródło, dopiero panicznie szuka swojego tematu. Kosiński go znajduje w książce.
W "Malowanym ptaku" Kleczewska sięga po technologię wideo, próbując (wraz ze scenografem Wojciechem Pusiem) przełożyć surrealistyczne partie powieści na język obrazu. Stąd na ekranie widzimy pływające w wodzie kolorowe oczy czy scenę gwałtu dokonanego przez uzbrojoną w łomy i kije współczesną tłuszczę na występującej w powieści wiejskiej wariatce Ludmile. Gra ją w makabrycznie krwawej, a zarazem nieco jarmarcznej charakteryzacji Joanna Drozda. Skoro powieść to prawda artystycznej wizji, to również teatralne sceny mają przejaskrawiony i nieco nierzeczywisty wymiar, do kiczu włącznie.














