Pigmalion
Reż. Mikita Iłynczyk
Spektakl z napisami w języku angielskim i białoruskim
Premiera nr 4220
Data premiery: 27 III 2025 roku
Duża Scena
Czas trwania: 2 godziny 20 minut
Chcesz wiedzieć, kiedy zagramy ten spektakl?

O spektaklu
„Pigmalion” – słynna satyra George’a Bernarda Shawa z 1912 roku, która doczekała się 11 adaptacji filmowych, na czele z kultowym amerykańskim musical „My fair Lady” z 1964 roku, pojawia się teraz na scenie Teatru Polskiego w Poznaniu. Niezmiennie, ponad sto lat od swojej premiery, „Pigmalion” inspiruje kolejne pokolenie twórców, którzy na motywach tego arcydramatu budują autorski spektakl.
Podążając za przenikliwą intuicją autora pierwowzoru, spektakl przygląda się społecznym napięciom i bada możliwe, potencjalne scenariusze nadciągających dekad. Przenosimy się do niedalekiej, dystopijnej przyszłości. Kraje Unii Europejskiej zdecydowały się na deportację wszystkich imigrantów z terenów zjednoczonej Europy. Dochodzi do prześladowań, zatłoczone dworce kolejowe przywołują najmroczniejsze wspomnienia, panuje atmosfera strachu i nieufności. W ramach protestu pewna poznańska, inteligencka i bardzo liberalna rodzina postanawia strajkować i nie chodzić do pracy. Któregoś dnia odkrywają ukrywającą się w ich piwnicy migrantkę. Postanawiają jej pomóc. Ale żeby uratować Elizavietę – trzeba nie tylko nauczyć ją mówić po polsku bez akcentu, ale też stworzyć z niej Europejkę, Meta-Polkę. Rozpoczyna się walka z czasem i karkołomna próba wyrzeźbienia zupełnie nowej tożsamości.
Twórcy spektaklu, wierni strukturze klasycznego dramatu, podejmują refleksję nad cyklicznością historii. Zadają pytanie – czy jesteśmy uwięzieni w nieskończonej, powtarzającej się pętli zdarzeń, wypełnionej pokoleniowymi traumami, narodowymi kompleksami, ksenofobicznymi lękami? Czy jest możliwe przełamanie cyklu?
Spektakl spekuluje o przyszłości, ale w istocie jest laboratorium dobrze znanej nam codzienności. Wnikliwie przygląda się nowym procesom rzeźbienia, w których wszyscy uczestniczymy – politycznym, klasowym, narodowym, kulturowym. Ponieważ na pytania: Jak żyć razem w nowej, zróżnicowanej Polsce? Na jakich fundamentach i mitologii opieramy naszą państwowość? i wreszcie: Kto ma prawo nazywać się Polakiem? – pilnie trzeba poszukać odpowiedzi już teraz.
Realizatorzy
Reżyseria: Mikita Iłynczyk
Scenariusz: Andrzej Błażewicz i i Mikita Iłynczyk
Dramaturgia: Andrzej Błażewicz
Scenografia: Raman Tratsiuk
Kostiumy: Tasha Katsuba
Muzyka: Krzysztof Kaliski
Reżyseria świateł: Siarhei Rylko
Wideo: Alexander Adamau
Inspicjentka: Magdalena Matusewicz
Identyfikacja wizualna spektaklu: Marcin Markowski
Głosu narratorowi użyczyła Katarzyna Szramko
Galeria
Recenzje
Spektakl zrazu ma tempo teatrów telewizji z lat 60., by nagle przyspieszyć i wciągnąć nas na karuzelę uprzedzeń, stereotypów i kulturowych ran. Oczyszczenia tutaj brak, ale przecież idea czystości jest przemocową fiksacją używaną przez szmalcowników, także tych duchowych. Bo idea czystek - narodowych, etnicznych, religijnych, moralnych - powraca jak bumerang i znów znajduje oddanych kibiców.
Walorem świetna scenografia i doskonale wykonane monologi, które pozwalają zapomnieć o ziewaniu (...).
Piękny prezent od Teatru Polskiego w Międzynarodowym Dniu Teatru.
Mikita Iłyńczyk, trzeba to od razu powiedzieć, wykonał wielką robotę budując z aktorami postaci, ich intencje i relacje. Dostajemy bowiem świetnej jakości teatr psychologiczny: wciągający, zniuansowany, pełnokrwisty. Mało tego, teatr naprawdę porządnie zagrany i to przez wszystkich bez wyjątku, co – że wzniosę się teraz na wyżyny dyplomacji – nie jest regułą. A tu proszę, wszystko działa: tekst, reżyseria, aktorstwo i sprawa w jakiej spektakl powstał. Sprawa jest niezaciemniona, niewybełkotana, niewyimprowizowana, niepostdramatyzowana, ale klarowna i bolesna, nieraz pięknie podprowadzona złośliwym dowcipem, ale nigdy prześmiana, bo i nie ma w gruncie rzeczy się z czego śmiać, kiedy wzrasta na naszych oczach antyimigrancka fala, której grzbiet pieni się brunatnie w wiosennym słońcu uprzedzeniami i pogardą do naszych wschodnich sąsiadów – do „kacapów”, do „ukrów”, do „onuców”, do „banderowców”, do tych mitycznych zabieraczy miejsc szpitalnych polskim dzieciom, do okupantów naszych Kresów, do morderców naszych bocianów.(..)
Jeśli takim teatrem mamy świętować ów piękny jubileusz, nie przestawajmy świętować wcale. I nie jestem w tej opinii odosobniony, bo bilety na Pigmaliona rozchodzą się prawie tak szybko jak fejkniusy o żyjących w Polsce imigrantach.
Spektakl w reżyserii Mikity Iłynczyka, z dramaturgią Andrzeja Błażewicza, nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zderza widza z niepokojącą wizją przyszłości i cyklicznością historii – prześladowaniami, napięciami społecznymi, narodowymi kompleksami i klasowymi barierami. Wszystko to osadzone jest w klaustrofobicznej, pełnej napięcia scenografii Ramana Tratsiuka i sugestywnej oprawie muzycznej Krzysztofa Kaliskiego.
Twórcy pytają wprost: kto dziś może nazywać się Polakiem? Na czym opiera się nasza wspólnota? I czy możliwe jest życie razem w różnorodnej Polsce przyszłości?
Pigmalion wg George'a Bernarda Shawa, którego premiera odbyła się w czwartek w Teatrze Polskim
na Dużej Scenie - to śmiech i ból. Teksty są tak gęste, że można je kroić. Tak czytelne, że żadna pomnikowość nasza powszednia nie przysłoni wstydu.
Scenariusz osadzony jest w niedalekiej przyszłości 2035 roku. 10 lat, a tak aktualnie, że ciarki... Bowiem wyreżyserować i zagrać dziś Polskę, Europę jest odpowiedzią na najpilniejsze teatru zadanie. Jest więc Pigmalion zwierciadłem naszego strachu i chaosu.
Ironia osłabia ideową wymowę tego przedstawienia, w którym bunt bohatera nie jest prowokowany przez przyzwoitość, a erotyczne niespełnienie. Przewidywalna fabuła i konwencjonalna estetyka nie obciążają jednak spektaklu opartego na tekście Iłynczyka i Andrzeja Błażewicza. Ich „Pigmalion” może okazać się bardziej potrzebny polskiemu teatrowi niż wiele – z założenia ambitnych, a nawet rewolucyjnych, progresywnych w treści i wywrotowych formalnie, ale przy tym niezrozumiałych dla części swoich widzów – scenicznych niewypałów.
Przedstawienie jest zagrane, z dużą swobodą i naturalnością, co niewątpliwie jest zasługą całej obsady aktorskiej. Każda z postaci przechodzi tu własną przemianę i wyraźnie wybrzmiewa w całości widowiska. Nastrój i oprawę dopełnia ciekawa scenografia i różnego rodzaju efekty techniczne. Pomimo, że spektakl zadaje więcej kłopotliwych pytań niż dostarcza jasnych odpowiedzi, ten wieczór w teatrze niewątpliwie będzie należał do udanych.
Tym, co niewątpliwie urzeka w „Pigmalionie" jest wielowymiarowość bohaterów. Każda z postaci wydaje się żywa i autentyczna; każda z nich nosi swoją własną historię, ulega transformacjom i wpływom. Każde zderzenie czy konfrontacja zostawia ślad na bohaterach, obnaża ich i kształtuje. Wspaniała gra aktorska całego zespołu, sprawia, że każda z postaci wydaje się równie ważna i szczera w prezentowanej historii. Wspaniała kompatybilność oraz zharmonizowanie aktorów, sprawiają, że wszelkie starcia, konfrontacje i napięcia wydają się żywe i namacalne. Tym samym widz, ma szansę oglądać transformację oraz zmiany zachodzące w każdym z bohaterów.
Klasyczna historia przeniesiona do niedalekiej przyszłości to wizja Polski, w której wszystko, co dziś najgorsze, nasiliło się i spotworniało, a rząd dokonuje masowych deportacji osób uchodźczych. Ta bardzo bolesna, przewrotna, piekielnie przenikliwa i inteligentna satyra ubrana jest w wyjątkowo przystępną formę teatralną, bazującą na konwencji sitcomu, w którym tylko czasem przebijają się groźne, złowieszcze wątki. Znakomicie wypada cała obsada, tworząca postaci komediowe, a jednocześnie mocno podszyte mrokiem.
„Głos sprzeciwu w świecie bez głosu”
Mocną stroną tego spektaklu, oprócz niecodziennej tematyki jest przede wszystkim gra autorska. Alona Szostak, grająca Elizavietę znakomicie wcieliła się w swoją postać, mogę wręcz stwierdzić, że aż za dobrze. Emocje, jakie z siebie wydobywa, zarówno te szczęśliwe, wynikające powodzenia nauki języka polskiego oraz z nawiązania dobrego kontaktu z Wojtkiem (głową rodziny w roli wybitnego aktora - Pawła Siwaka), jak i te skrajne, błagające, nieszczęśliwe to magia dla naszych oczów. Warto wspomnieć o matce Katarzynie, a właściwie o Ewie Szumskiej oraz jej córce Kalinie (w rej roli Aleksandra Samelczak), wydobywają one bowiem z siebie pełnię uczuć ukazując nam tym samym znakomitą grę aktorską, czasem nawet przyprawiająca widzów o ciarki. Nie można również zapominać o Alanie An-Murtatha, cudzoziemcu, który tak samo jak Elizavieta zmuszony jest do ukrywania się i nauki języka polskiego, żeby móc pozostać w kraju. Kolejnym, wspaniałym aktorem jest Piotr Kaźmierczak grający rolę Huberta - policjanta zajmującego się najważniejszymi sprawami pozostałych w kraju przebiegłych migrantów oraz Kornelia Trawkowska - jego ciężarna żona, nosząca w swoim łonie upragnionego „Wojownika”. W mojej opinii to właśnie oni pozwalają w pełni zrozumieć ten spektakl.
„Pigmalion” to sztuka, która z pewnością dostarcza niezapomnianych przeżyć zarówno młodym, jak i starszym widzom. Jego mocną stroną jest na pewno znakomita gra aktorska, czasami nawet przesadna. Mikita Iłynczyk oraz Andrzej Błażewicz wraz z zespołem stworzyli magiczne doświadczenie teatralne, które na długo pozostanie w pamięci wszystkich, którzy mieli przyjemność je zobaczyć. Polecam ten spektakl wszystkim poszukującym chwili wrażeń oraz dramaturgii!
Iłynczyk i Błażewicz trwożą, ale i bawią. Słynny Pigmalion George’a Bernarda Shawa to satyra społeczna, podobnie spektakl w Teatrze Polskim w Poznaniu. Dystopia nadziewana dowcipami. Twórcy na celownik wzięli liberalną klasę średnią (...).
To klasycznie napisany i tak też wystawiony dramat. Jednak tuż przed finałem twórcy jakby zaniepokoili się własnym konserwatywnym spojrzeniem na teatr i uruchomili nieco śmielsze tony, zwłaszcza groteskę.
Mikita Iłynczyk wraz z Andrzejem Błażewiczem na scenie poznańskiego Teatru Polskiego w format mieszczańskiego teatru opakowują bombę z opóźnionym zapłonem (...). Wszystko odbywa się w zgodzie z zasadami mieszczańskiego teatru psychologicznego, który kryje w sobie kąśliwą satyrę – znakomicie, w tempie, z nerwem zagranego, atrakcyjnie opakowanego plastycznie, ale jeśli chodzi o formę, niełamiącego zasad gatunku. I właśnie w zderzeniu tej formy z ukrytą w jej wnętrzu zawartością tkwi zapłon (...). Ostrze tej satyry, dla zmyłki wymierzonej w jakieś antyutopijne tu i jutro, w rzeczywistości kroi tu i teraz – z naszymi projekcjami na temat migrantów i ich potrzeb, z uprzedzeniami i lękami (...).
Wszystko jest tu dziełem sztuki (łącznie z kanapą z oponowych bieżników) lub do niej pretenduje (...).
Oswojenie
Po najechaniu na ikonę pojawi się opis.
Spektakl bierze udział w 31. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
![]() |
![]() |
Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Konkurs organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.
W I etapie Konkursu spektakle ocenia Komisja Artystyczna w składzie: Jacek Sieradzki (przewodniczący), Adam Karol Drozdowski, Dominik Gac, Anna Pajęcka, Kamila Łapicka, Eryk Maciejowski, Wiktoria Wojas.





