Very Very Hamlet

Reż. Dominika Knapik

Premiera nr 4226
Data premiery: 17 IV 2026 roku

Malarnia
Czas trwania: 1 g. 35 min.

Gramy

24 września, czwartek
19.00
25 września, piątek
19.00
26 września, sobota
16.30
26 września, sobota
19.00
28 października, środa
11.00
28 października, środa
19.00
29 października, czwartek
11.00
29 października, czwartek
19.00
30 października, piątek
19.00
31 października, sobota
18.00
Witkacy autoportret

O spektaklu

Od wszech czasów przed naszą erą setki, tysiące i miliony ciał, dźwigają ikoniczną postać Hamleta. Każde jego kolejne wcielenie zostawia po sobie ślad, ale także rozrzedza pierwowzór. „Very Very Hamlet” to gotycko- trashowa kapsuła czasu, w której ciało Hamleta poddawane jest performatywnej sekcji zwłok.
W klasycznym „Hamlecie” trup ściele się gęsto. Śmierć jest tam antycypowana, umoczona w metafizyce. Rozważając sens istnienia, bohater rozszerza ją do kosmicznych rozmiarów, a w finale dramatu ciała padają jak muchy, bezbronne wobec trucizny i szpady. Prędkość z jaką giną bohaterowie jest niemal zabawna.

Śmiech i śmierć różni zaledwie parę liter. Akty te są do siebie podejrzanie podobne, oba otwierają usta, zatrzymują oddech, wytrącają ciało z równowagi. Jeden jest wybuchem życia, drugi jego końcem, ale z zewnątrz potrafią wyglądać niemal tak samo. W obu przypadkach ludzkie ciało staje się niepoważne – albo na chwilę, albo na zawsze.

Na scenie można umierać bezkarnie, wielokrotnie, dlatego „Very Very Hamlet” to funeralna petarda: kompulsywny remix ciał i tożsamości, podbity absurdalnym poczuciem humoru i groteskową formą. Patos miesza się tutaj z komedią, współczesny język pasożytuje na szekspirowskiej frazie.

Knapik i Kowańska budują scenę jako palimpsest reprezentacji. Teatr w tym przedstawieniu to miejsce reprodukcji gestów i kompleksów, głosów i odgłosów. Aktorzy są tutaj jednocześnie pionkami i szachownicą (oh yeah). Przymierzają role, cytują je, przetwarzają, porzucają. Spektakl nie rekonstruuje fabuły Szekspira, za to wyciąga bohatera z prosektoryjnej chłodni by sprawdzić: czy to jeszcze da się zagrać?

Przedstawienie zawiera cytaty audiowizualne

  • “Hamlet”, reżyseria Michael Almereyda. Produkcja: Andrew Fierberg, Amy Hobby. Studio produkcyjne: double A Films. Dystrybucja: Miramax Films, USA. Rok premiery: 2000. W roli Hamleta Ethan Hawke.
  • “Hamlet”, reżyseria Laurence Olivier. Produkcja: Laurence Olivier. Studio produkcyjne: Two Cities Films. Dystrybucja: J. Arthur Rank Organisation, Wielka Brytania. Rok premiery: 1948. W roli Hamleta Laurence Olivier.
  • “Hamlet”, reżyseria Svend Gade, Heinz Schall. Produkcja: Asta Nielsen. Studio produkcyjne: Nielsen Film / UFA. Dystrybucja: Niemcy. Rok premiery: 1921. W roli Hamleta Asta Nielsen.
  • “Le Duel d’Hamlet”, reżyseria Clément Maurice. Produkcja: Phono-Cinéma-Théâtre. Dystrybucja: Francja. Rok premiery: 1900. W roli Hamleta Sarah Bernhardt.
  • “Johnny Hamlet”, reżyseria Enzo G. Castellari. Produkcja: Alberto Grimaldi. Studio produkcyjne: Fida Cinematografica. Dystrybucja: Włochy. Rok premiery: 1968. W roli Hamleta (Johnny Hamilton) Andrea Giordana.
  • “Hamlet”, reżyseria Thomas Ostermeier. Produkcja: Schaubühne am Lehniner Platz. Dystrybucja: Niemcy. Rok premiery: 2016 (rejestracja spektaklu). W roli Hamleta Lars Eidinger.

Realizatorzy

Reżyseria: Dominika Knapik
Scenariusz: Patrycja Kowańska
Choreografia i koncept scenografii: Dominika Knapik
Dramaturgia, wideo: Patrycja Kowańska
Kostiumy: Klaudia Hegab
Muzyka i udźwiękowienie: Szymon Lechowicz
Reżyseria światła: Wolfgang Macher
Współpraca scenograficzna: Karolina Grygier
Asystentka reżyserki: Julia Sempołowicz
Inspicjent: Karol Gromek
Konsultacje szermiercze: Kamil Matusewicz
Identyfikacja wizualna spektaklu: Marcin Markowski

Galeria

Recenzje

Dla mnie super- komiksowy „Very Hamlet", trochę zabawny trochę jednak ciężki, estetycznie spójny, czarnogroteskowy. Idźcie!

Błażej Warkocki
22 kwietnia 2026, facebook.com

Dynamiczna reżyseria Knapik i ekspresywny język, którego używa Kowańska, przepisując Hamleta, a nawet montaż atrakcji nie gwarantowałyby sukcesu, na który zasłużył ich spektakl, gdyby nie fenomenalni aktorzy i rewelacyjne aktorki Teatru Polskiego. Złowrogie miny Michała Kalety, słodycz spojrzenia Moniki Roszko, opanowanie Mariusza Adamskiego, niezdarność Alana Al-Murtathy, kontrola gestu Ewy Szumskiej i swoboda Kornelii Trawkowskiej to dodatkowe atuty Very Very Hamlet. Knapik i Kowańska prowadzą publiczność przez sceny spotkania księcia z duchem ojca, jego rozmowę z Ofelią, dialog z matką w jej sypialni i przekomarzanki z grabarzami. Aż do sekwencji pojedynku, która nikomu nie pozostawia wyboru: podobnie jak w sztuce Rosencrantz i Guildenstern nie żyją od początku wiadomo, że na końcu wszystkich czeka śmierć. I chociaż w rozbawieniu trudno nam w to uwierzyć, nie ominie także nas. Very Very Hamlet to mozaikowy bryk z Hamleta, który okazuje się brykiem z umierania. Zabawnym, jak to tragedia – śmiertelnie.

Piotr Dobrowolski
23 kwietnia 2026, teatr-pismo.pl

W relacji do szekspirowskiego tekstu twórczynie wykazują dużą czujność i wyczucie rytmu. Oryginał - miejscami rozwlekły, barokowy w swojej frazie - jest regularnie "przebijany" współczesnymi dopiskami (za scenariusz odpowiada Patrycja Kowańska): krótkimi puentami, ironicznymi komentarzami, a czasem wręcz dosadnymi, wulgarnymi wtrętami. Ten zabieg działa przede wszystkim komicznie, precyzyjnie wyznaczając momenty, w których patos klasycznego języka zostaje przebity. Co istotne, granica między tekstem Szekspira a dopiskiem pozostaje czytelna - wiemy, kiedy zaczyna się nawias i kiedy zostaje zamknięty. Dzięki temu obecne na scenie napięcie między "wysokim" a "niskim" rejestrem językowym nie rozmywa się, lecz staje się jednym z głównych źródeł humoru.

Adam Domalewski
2 maja 2026, kultura.poznan.pl

Inteligentna metaopowieść o najsłynniejszym szekspirowskim bohaterze i przewrotny wykład z historii hamletowskich adaptacji przenikają się w tym spektaklu z osobistym, intymnym zwierzeniem o śmierci. Choć jest nieustannie zasłaniane przez celne i - całkiem świadomie -szyte nader grubymi nićmi dowcipasy, okazuje się bardzo poruszające i zostawia głęboki ślad. Dezynwoltura w podejściu do klasycznego dramatu jest skutecznie podbijana świetnymi, oryginalnymi pomysłami inscenizacyjnymi i choreograficznymi, które wszechstronna obsada realizuje z potężną energią i polotem.

Przemek Gulda
23 kwietnia 2026, facebook.com

Rzecz dzieje się w zakładzie pogrzebowym Very Hamlet, którego szóstka pracowników z zamiłowania do teatru elżbietańskiego i estetyki emo w sposób komiczny odgrywa scenki z rzeczonego dramatu (...) wypłukują je jednak z wszelkich szekspirowskich przyzwyczajeń i wprzegają w konwencję celowej sztuczności i groteski. Stają się wtedy jakby marionetkami w rękach szalonego inscenizatora, pogrywającego z szekspirowskimi postaciami dla zabawy i dowcipu. A skoro bohaterami spektaklu są osoby pracujące w zakładzie pogrzebowym (i w dramacie Szekspira trup ściele się gęsto), temat śmierci staje się istotnym elementem fabuły, choć nie jest poprowadzony tak śmiertelnie znowu poważnie.

Mateusz Michalski
26 kwietnia 2026, instagram.com

W Very Very Hamlet twórczynie umiejscawiają akcję w zakładzie pogrzebowym. Bynajmniej nie po to, by sugerować, że miejsce tego tekstu jest dziś na stole sekcyjnym. Przeciwnie: Knapik i Kowańska dowodzą, że Shakespeare’owski bohater wciąż żyje, tyle że przede wszystkim jako suma cytatów, klisz, obrazów czy powidoków. Pokazują ewolucję Hamleta: kolejne wystawienia, powracające wątki, różne wcielenia tej postaci, a także to, co arcydramat z każdym następnym odczytaniem coraz mocniej zakorzenia w kulturze: doświadczenie śmierci.
Kody, którymi posługuje się Dominika Knapik, również te estetyczne, są przy tym mocno zanurzone w popkulturze: hasła „memento mori” czy „dead inside” na koszulkach, obcisłe kostiumy przywodzące na myśl halloweenowe przebrania za śmierć. Aktorzy i aktorki zapętlają klasyczne frazy Hamleta, a ich głosy brzmią mechanicznie, jakby zostały przepuszczone przez maszynkę anonimizującą wypowiedzi. Wszystko dzieje się bardzo szybko, a widowiskowość spektaklu zostaje jeszcze autoironicznie podkreślona przez wykonawców, którzy, kiedy akurat nie grają, siedzą po bokach sceny i zajadają popcorn.

Anna Pajęcka
5 maja 2026, teatr-pismo.pl

Oswojenie

Sztuka budzi emocje. Mamy na uwadze, że nasza publiczność ma różne poglądy, zasady etyczne i moralne. Pragniemy, aby sztuka łączyła, a nie dzieliła, żeby skłaniała do dyskusji o tym, co oczywiste i nieoczywiste: z pełną otwartością i wrażliwością na innych ludzi – zarówno twórców, jak i widzów. Dlatego chcemy informować widzów i widzki o aspektach przedstawień, które mogą wywoływać silne emocje i przeżycia. Więcej o projekcie ▸

Po najechaniu na ikonę pojawi się opis.

Prosimy o uwagę – spektakl zawiera głośniejsze efekty dźwiękowe. W spektaklu używane są migające obrazy i stroboskopowe światła. W przedstawieniu jest również scena zawierająca nagość.